O MNIE

Dziękuję Ci za wizytę. Jestem Marcin. Jestem po trzydziestce. Obecnie mieszkam w Anglii i mam tutaj malutką firmę informatyczną oraz (od niedawna) malutkie wydawnictwo. A przede wszystkim jestem sobie najzwyczajniejszym w świecie robotnikiem w nowoczesnej fabryce. Serio 🙂

Pracuję na etacie jako pracownik produkcji w nowoczesnej firmie, która produkuje układy klimatyzacji i wentylacji. Bardzo lubię swoją pracę. Prowadzę również malutką firmę, zajmuję się projektami IT dla małych firm, na przykład instalacjami małych sieci komputerowych. Od niedawna mam również drugą malutką firmę, a jest nią wydawnictwo książek i ebooków.

Stopniowo wprowadzam do swojego życia zasady minimalizmu i prostoty. Poza tym od niedawna bloguję i mam jeszcze kilka innych hobby.


Uprzejmie odmawiam przyjmowania ofert współpracy komercyjnej. Nie przyjmuję prezentów, produktów i usług do „recenzji”. Nie umieszczam wpisów sponsorowanych. Polecam na swoim blogu jedynie te firmy i usługi, które wybieram samodzielnie – z których ja sam korzystałem bądź korzystam lub które z zaufaniem mogę polecić moim Czytelnikom.
Dziękuję za zrozumienie.


Nałogowo, od dzieciństwa, czytam książki.

Uwielbiam podróżować po Polsce, Wielkiej Brytanii i Europie.

Najlepszy czas to czas spędzony w górach – wszystko jedno, czy w tych mniejszych, czy wysokich. W najbliższych latach chcę wejść na Mont Blanc, w przyszłości marzą mi się Himalaje.

Bardzo lubię żeglarstwo, szczególnie w angielskim Lake District, gdzie pomiędzy jeziorami są w dodatku góry.

Od dziecka uwielbiam lotnictwo i wszystko, co wiąże się z samolotami. Na początku były to modele samolotów, później wyjazdy na pokazy lotnicze, jeszcze później nauczyłem się latać Boeingiem 737 w komercyjnym symulatorze aż wreszcie przyszedł czas na prawdziwe samoloty. Potrafię latać Piperem Archer, Cessną Skylane 172 oraz Piperem Cherokee. W nabliższych latach chcę zbudować nalot, zdać pozostałe egzaminy i uzyskać międzynarodową licencję pilota.

Bardzo lubię muzykę. W dzieciństwie grałem amatorsko na gitarze, obecnie mam w domu amatorskie studio aranżacji muzyki bazujące na sprzęcie Yamahy – Tyros 4 Arranger Workstation. W wolnych chwilach gram aranżacje moich ulubionych rockowych ballad. Wind of Change wychodzi mi podobno całkiem nieźle 😉

Jestem kinomaniakiem. Chodzę do kina regularnie raz w tygodniu, od lat.

Nie posiadam telewizora. Nie oglądam reklam. Nie czytam portali informacyjnych. Nie korzystam z mediów społecznościowych (poza tymi związanymi z blogiem).

Od niedawna rozpocząłem przygodę z minimalizmem i posiadam łącznie mniej niż 100 przedmiotów.

Kilka lat temu, w Polsce, zaczynając jeszcze na studiach, pracowałem w dużej firmie – dziś powiedziałbym modnie, że „w korpo”. Nienawidziłem swojego życia, swojej pracy, a przede wszystkim nienawidziłem wyścigu szczurów i wszechogarniającego, wiecznego stresu zawodowego. A do tego zarabiałem naprawdę marne pieniądze – to były czasy zanim jeszcze wynagrodzenia poszybowały w górę.

Postanowiłem odejść i założyć własny biznes, ale do tego potrzebne były pieniądze. Nie chciałem brnąć w kredyty, więc wpadłem na pomysł wyjazdu na rok do Anglii, żeby zdobyć fundusze. I tak już tu zostałem, odkrywając przy okazji zupełnie inne, spokojne życie.


Kilka wpisów, dzięki którym poznasz mnie lepiej:
Jak rozpocząłem przygodę z minimalizmem i dlaczego warto tak zmieniać życie?
5 powodów, dla których uwielbiam być robotnikiem w nowoczesnej fabryce
Moje cele, plany i marzenia – STYCZEŃ – CZERWIEC 2016.
Ile pieniędzy zarabiam i wydaję miesięcznie? CZERWIEC 2016.


Niestety, moje złe nawyki finansowe nie zniknęły: życie ponad stan i na pokaz, brak nawyku oszczędzania, niechęć do myślenia i planowania na dłuższą metę, niechęć do inwestowania i do cierpliwości jakiej wymagają finanse osobiste – wygodne, łatwe życie w Anglii tylko je wszystkie spotęgowało.

Mam więc długi, ale już niedługo. Nie jestem szczęśliwy Jestem z dnia na dzień coraz bardziej szczęśliwym człowiekiem. Nie jestem zamożny, ale już niedługo. Nie jestem wolnym finansowo człowiekiem, ale nim będę.

Blog jest efektem decyzji, jaką podjąłem w czerwcu 2015 roku. Mając ponad trzydzieści lat, za sobą kilka lat życia w Polsce w długach konsumpcyjnych i stresie w korporacyjnym wyścigu szczurów – spędzanego na Zastaw Się a Postaw Się i Koniecznie Pokaż Się oraz kilka lat życia w Anglii, w długach konsumpcyjnych i absolutnym braku stresu w lekkiej i przyjemnej pracy – spędzanego na Żyj Chwilą Jest Pięknie Nie Myśl O Jutrze, podjąłem decyzję. Dość udawanego życia, napędzanego kartami kredytowymi.

Dobre Zmiany. Od zaraz. Koniec odwlekania i przekładania na później. To trzeba zrobić! A przy okazji motywować się transparentnym pisaniem o tym i być może komuś w czymś pomóc. To by było piękne.

Dobra Zmiana numer 1. Żadnych długów. Wychodzę z długów, likwiduję karty kredytowe, usuwam debety na kontach, spłacam kredyty konsumpcyjne. Beż żadnych wymówek, idę na wojnę o lepsze życie, bycie prawdziwie szczęśliwym człowiekiem i wyzwolenie z niewolnictwa! Jedyną formą długu jaką od tej pory dopuszczam w swoim życiu jest kredyt hipoteczny (na ostrożną sumę lub mieszkanie pod wynajem jako inwestycja w dochód pasywny).

Dobra Zmiana numer 2. Regularne oszczędzanie. Po pierwsze, spisywanie i rzetelna analiza moich wydatków. Po drugie, wycięcie wszelkich niepotrzebnych wydatków, które niczego nie wnoszą do mojego życia poza chwilową radością i długotrwałym stresem (zakupy, w gruncie rzeczy zupełnie mi niepotrzebne którymi się cieszę przez tydzień i które spłacam przez lata czy niewielkie wydatki, typu syf z fast foodów, które sumują się w skali lat na kwotę za jaką mógłbym polecieć w kosmos).

Dobra Zmiana numer 3. Spokojne inwestowanie. Żadnych milionów w tydzień, które kończą się utratą środków po pierwszym dniu. Spokojne, długofalowe budowanie portfela inwestycji które przyniosą dochód pasywny. Bezpiecznie, spokojnie, na luzie. Nie muszę być milionerem.

Dobra Zmiana numer 4. Życie dla siebie i najbliższych. Żadnego życia na pokaz. Żadnego kupowania świecidełek, na które mnie nie stać, po to, żeby zaimponować komuś kogo nawet nie lubię. Masz nowy samochód na pięcioletni kredyt? Super! Jeśli jesteś dzięki temu szczęśliwy, bardzo się z tego cieszę. Naprawdę. Czemu też sobie nie kupię? Po prostu nie, dziękuję, jest mi dobrze. Nigdy nikomu niczego nie będę zazdrościł. Zresztą prawda jest taka, że przeceniamy wrażenie jakie według nas robimy na innych ludziach. Sąsiedzi o Twoim nowym samochodzie będą mówić przez dwa dni, nie dwa lata. Na pewno krócej niż Ty będziesz spłacał kredyt.

Dobra Zmiana numer 5. Minimalizm. Prostota. Szczęście w małych rzeczach, w małych przyjemnościach, w małych sprawach, w małych wydarzeniach. Życie nie jest czekaniem na główną wygraną w Lotto.

  • Mniej rzeczy wokół mnie, ale za to takich które lubię i są mi potrzebne.
  • Mniej ludzi wokół mnie, ale za to takich, których kocham i którzy kochają mnie.
  • Mniej jedzenia na stole, ale za to takiego które jest pyszne i zdrowe.
  • Mniej pracy, ale za to wykonywanej całym sercem i takiej która daje satysfakcję.
  • Mniej wydatków, ale za to więcej pieniędzy – moich własnych, uczciwie zarobionych i mądrze wydawanych.
  • Mniej zainteresowań, ale za to takich które są moje własne i które dają mi prawdziwą radość.

Dziękuję Ci serdecznie za wizytę na moim blogu. Mam nadzieję, że będziesz u mnie częstym gościem. Jeśli chcesz się ze mną skontaktować, kliknij zakładkę Kontakt lub napisz bezpośrednio na adres marcinmniej@gmail.com

Zapraszam również na stronę bloga i do polubienia na Facebooku. Ślicznie dziękuję.