15

To jest mój pierwszy post z nowej serii, w której będę się dzielił moimi planami do zrealizowania na kolejne tygodnie i miesiące.
Do tej pory często było tak, że miałem bardzo dużo planów i celów do zrealizowania, ale wszystko albo odkładałem na później, albo po pewnym czasie z nich rezygnowałem.

Dzięki temu blogowi i tak obserwuję duże zmiany w moim życiu, postanowiłem więc dodać sobie motywacji tworząc kolejną kategorię wpisów.
Dodatkowo zamierzam wracać do wpisów z tej kategorii i opisywać rezultaty wszystkich zmian, niezależnie od tego czy plany skończą się sukcesem czy porażką.

Zaczynamy.

Jak wyznaczać sobie cele?

Konkretnie.

Będę częściej chodził do kina. Będę oglądał mniej telewizji. Będę więcej oszczędzał.

Z tak wyznaczonych celów nic nigdy nie wyniknie. Dlaczego? Ponieważ nie będziemy nawet w stanie ocenić, czy udaje nam się je realizować.

Cele muszą być konkretne. Trzy razy w miesiącu pójdę do kina, raz na kwartał do teatru lub filharmonii. To jest konkretny cel!

Umiejscowienie w czasie.

Mam olbrzymie problemy z prokrastynacją, czyli odkładaniem rzeczy do zrobienia na później.

Dlatego wszystkie cele będę wyznaczał z konkretną datą realizacji – nie znam lepszego sposobu na motywowanie się do pracy niż konkretny termin jej wykonania.

FINANSE OSOBISTE na najbliższe 3 miesiące.

Zmniejszenie wydatków poniżej 50% dochodów.

Tutaj cel jest prosty. Chcę zmniejszyć, do końca roku, wydatki i zejść z nimi do połowy dochodów.

Mogę to osiągnąć nie tylko zmniejszając wydatki, ale również zwiększając dochody.

Będę próbował obu sposobów.

Wydatki na rozrywkę na poziomie 10% dochodów.

Konkretny cel – wszystkie wydatki na rozrywkę, w tym np. kawy „na mieście” które również uznaję za rozrywkę – mają się zmieścić w 10% moich dochodów.

Wydatki na spłatę długów (a w przyszłości inwestowanie w dochody pasywne) – co najmniej 40% dochodów.

Tu również sytuacja jest prosta. Idę na wojnę z długami i chciałbym przeznaczać na ich spłatę co najmniej 40% moich dochodów.

W przyszłości, po spłacie wszystkich długów, również nic się nie zmieni, bo wówczas będę te 40% dochodów przeznaczał na inwestycje w dochody pasywne.

Fundusz awaryjny w wysokości 1000 funtów (6 tysięcy złotych).

Do końca roku zamierzam odłożyć dodatkowo 1000 funtów (6 tysięcy złotych), które zostaną złożone na osobnym, specjalnie w tym celu otwartym koncie oszczędnościowym.

Dodatkowo to konto nie będzie dla mnie dostępne przez internet ani przez telefon, zlikwiduję te kanały dostępu. Dzięki temu nie będę mieć pokusy, żeby po te środki sięgać bez ważnego powodu.

Będzie to tak zwana suma na czarną godzinę. Zapewni mi poczucie bezpieczeństwa.

ETAT na najbliższe 3 miesiące.

Pracować sobie spokojnie.

Nie spóźniać się do pracy, wykonywać spokojnie swoją pracę – tutaj po prostu niech będzie nadal tak jak jest.

FIRMA na najbliższe 3 miesiące.

Do końca roku osiągnąć stałe dodatkowe dochody co najmniej 500 funtów (3 tysiące złotych) miesięcznie.

Do końca roku osiągnąć stałą, minimalną kwotę dochodów z dodatkowej działalności – w wysokości minimum 500 funtów (3 tysięcy złotych) miesięcznie.

Oczywiście moja firma to tylko dodatkowa działalność do pracy na etacie, ale taki stabilny dodatkowy dochód bardzo mi się przyda.

Zwiększać zyskowność firmy, wybierać zlecenia.

Tutaj muszę nieco bardziej wyostrzyć działania. Bardziej skoncentrować się na dochodowości moich projektów.

Do tej pory traktowałem tę dodatkową działalność jako hobby, ale teraz muszę również zadbać o tę część biznesową.

Nie chcę również akceptować wszystkich zleceń – chcę się skoncentrować na tych które będą zyskowne i jednocześnie praca nad nimi sprawi mi przyjemność i nauczy czegoś nowego.

BLOGOWANIE na najbliższe 3 miesiące.

20 tysięcy wizyt na blogu do końca roku.

Chciałbym, aby statystyki mojego bloga pokazały co najmniej 20 tysięcy wizyt do końca roku.

Blog bardzo mi pomaga w ogarnianiu finansów, ale też jest bardzo czasochłonnym zajęciem. Dlatego zainteresowanie czytelników, wyrażane odwiedzinami na blogu, komentarze i maile są prawdziwym paliwem dla blogera.

Stabilny rozwój bloga, wpisy minimum dwa razy w tygodniu.

Nie będę mieć żadnych reklam na blogu, bo nie o to tu chodzi. Postaram się co najmniej dwa, trzy razy w tygodniu publikować nowe wpisy.

Będę z uwagą czytać komentarze i maile, które dostaję od czytelników oraz przeglądać co jakiś czas statystyki – na tej podstawie będę wybierał i rozwijał odpowiednie tematy i kategorie bloga.

DOCHODY PASYWNE na najbliższe 3 miesiące.

Własna książka do końca roku na rynku.

Do końca roku wydać i wprowadzić do sprzedaży własną książkę, która będzie jednocześnie spełniać wymagania dochodu pasywnego.

Zarobić pierwsze pieniądze z dochodów pasywnych.

Zarobić jakiekolwiek pieniądze w całkowicie pasywny sposób. Niech to będzie 1 funt. Ale żeby był. Do końca roku.

KULTURA I ROZRYWKA na najbliższe 3 miesiące.

Trzy razy w miesiącu chodzić do kina.

Mieć czas żeby iść do kina na co najmniej 3 filmy miesięcznie. Jestem kinomaniakiem i uwielbiam chodzić do kina, ale nie zawsze znajduję na to czas.

Teatr lub filharmonia – kultura wysoka.

Przynajmniej raz w ciągu najbliższych 3 miesięcy iść na prawdziwy koncert do filharmonii lub jechać do Londynu na jakąś świetną sztukę czy musical na West Endzie.

Spędzić weekend gdzieś daleko, najlepiej w Szkocji.

Szkocja, trzy dni, mały hotelik. Spacery, książki, myślenie i plany. Muszę znaleźć na to czas i pieniądze w ciągu najbliższych 3 miesięcy.

PRZYJACIELE I ZNAJOMI na najbliższe 3 miesiące.

Mieć czas dla przyjaciół.

Przynajmniej raz na dwa tygodnie spotkać się z przyjaciółmi, mimo że wszyscy jesteśmy zabiegani, na prawdziwym posiedzeniu w angielskim pubie, bez telefonów czy oglądania meczu.

Po prostu fajna rozmowa z fajnymi ludźmi, których naprawdę lubię a dla których jest coraz mniej czasu.

Mniej kontaktów z toksycznymi ludźmi.

Nie muszę przyjaźnić się ze wszystkimi – szczególnie dotyczy to pracy na etacie. Nie wszystkie osoby w moim otoczeniu lubię – i dlatego postanowiłem nieco się oddalić od negatywnych, dołujących osób które nie wprowadzają do mojego życia niczego dobrego.

Czego się nauczyłem od startu bloga?

Szczęśliwe, spokojne życie jest najważniejsze.

Szczegółowo piszę o moich przemyśleniach na stronie O Blogu, nie będę się powtarzał.

Po raz pierwszy w życiu jestem pewien, że nie muszę być bogaty i nie muszę być milionerem. To nie ma dla mnie kompletnie żadnego znaczenia.

I pierwszy raz w życiu jestem pewien, że żaden człowiek na świecie nie powinien mieć żadnych długów, za wyjątkiem długów inwestycyjnych lub długu hipotecznego.

Spisywanie wydatków to najlepszy prezent jaki możesz sobie zrobić dla siebie.

Jeśli nie panujesz nad swoimi pieniędzmi to nadal żyj tak jak dotychczas, z jednym małym wyjątkiem.

Jedyną zmianą niech będzie spisywanie wydatków.

Rzetelne, beż żadnego oszukiwania i okłamywania, bo to oszukiwanie samego siebie.

A jak już będziecie mieć w ręku dane, to sami dojdziecie do rozwiązań swoich problemów.

Czy to postanowicie zmniejszać wydatki, czy to zwiększyć swoje dochody. Tak na dobrą sprawę to tylko te dwie opcje wszyscy mamy do dyspozycji.

Pozbywam się niepotrzebnych rzeczy.

Sprzedaję wszystkie nieużywane zabawki, na przykład nowiutki zegarek smartwatch za 250 funtów (1,5 tysiąca złotych) który miałem na ręku 2 albo 3 razy, tablet którego nie używam od 2 lat, a także ponad 1,5 tysiąca filmów i seriali na dvd których nie oglądałem od 3 lat (nie mam telewizora, świadomie zrezygnowałem z posiadania i oglądania telewizji).

Do tego Xbox One, na którym przeszedłem Gta V z sentymentu (w dzieciństwie grałem w gry całkiem sporo) i który zaraz potem powędrował do szafy. Kurcze, kupiłem sobie Xboxa żeby na nim zagrać w jedną grę przez 3 tygodnie. Akurat w jednym tygodniu dostałem podwyżkę w pracy i nowy limit na karcie kredytowej. Sam Xbox miałem zaraz na początku, przez pierwszych 5 dni nie mogłem grać, ciągle coś się uaktualniało i zawieszało. Teraz jest podobno lepiej, ale nigdy nie zamierzałem mieć konsoli na stałe.

Konsekwentnie wprowadzam oszczędności i wychodzę z długów.

Bez olbrzymich rewolucji, bo nie chcę żeby pojawił się jakiś słomiany zapał który zniknie po miesiącu. Ale definitywnie moje życie wymaga poważnej zmiany. Nie ma co dłużej się oszukiwać co do tego.

Wiem, że wiele osób jest w długach. Tego nie widać na ulicy, ale mnóstwo osób ma problemy finansowe. To nie jest żadne tabu.

Przeczytajcie mój wpis o jeziorze Windermere – początek wpisu w którym opisuję jak to się wszystko zaczęło.

Bank przysłał sobie do mnie list z jakąś dodatkową opłatą za debet. Tak sobie przysłał, i mnie obciążył opłatą której nawet nie przewidywałem. Po prostu zarobił sobie na mnie kilka czy kilkanaście funtów wysyłając list za 10 pensów.

To jest, proszę Was, współczesne niewolnictwo. Mając w banku dług, stajesz się jego niewolnikiem.

I nie ma co tu dłużej się rozwodzić, trzeba się z tego bagna jak najszybciej wydostać i już do niego nigdy nie wracać. Powodzenia dla mnie i dla Was!

Kontynuuję pisanie bloga.

Blog już ze mną zostanie prawdopodobnie na bardzo, bardzo długo. To wspaniała zabawa.

Choć muszę przyznać, że nie doceniałem ilości pracy jaką trzeba włożyć w uruchomienie i prowadzenie bloga.

Wiem, że prędzej czy później mój blog komuś pomoże. Tak jak mnie by mógł pomóc gdybym natrafił na taki blog 10 lat temu.

A Ty? W jaki sposób sterujesz swoim życiem? Wyznaczasz sobie konkretne cele?