25

W ubiegłym tygodniu internet, gazety i prawdopodobnie telewizję (tego akurat nie wiem, nie mam telewizora i nie oglądam telewizji, ale domyślam się że również telewizję) obiegły najnowsze dane na temat zadłużenia osób prywatnych w Polsce. Jednocześnie nie ma już chyba bloku reklamowego w którym nie byłoby przynajmniej jednej reklamy „szybkiej, łatwej i prostej” pożyczki konsumpcyjnej.

Owszem, pożyczanie jest szybkie, łatwe i proste. Nawet bardzo. Tylko troszeczkę gorzej, wolniej i trudniej idzie nam oddawanie pożyczonych pieniędzy.

Odsetki, opłaty i prowizje.

Od tych szybkich, łatwych i prostych pożyczek banki naliczają szybkie, nieuniknione i wysokie odsetki. Które Ty masz do zapłacenia, i które często podwajają kwotę pożyczonych pieniędzy.

Co oznacza, że przez kilka dni w miesiącu chodzisz do pracy i nie dostajesz za to wynagrodzenia. Bo pieniędzy za swoją pracę nawet nie zobaczysz – pracodawca przeleje je do banku, a bank pobierze je sobie z Twojego konta – wszystko za Twoimi plecami.

Dla wszystkich, którzy chcą się pozbyć kredytów konsumpcyjnych i mają problem z motywacją, cierpliwością i energią na wychodzenie z długów, mam dwie rady.

Sam je zastosowałem i wyniki są rewelacyjne, co niedługo zaprezentuję w swoim comiesięcznym podsumowaniu zarobków i wydatków – tym razem za miesiąc listopad.

Pomysł I – co miesiąc spisuj odsetki i opłaty od kredytów i pożyczek i umieszczaj je zawsze na górze listy wydatków.

Rozumiem, że spisujesz swoje dochody i wydatki, prawda?

Jeśli jeszcze tego nie robisz, nie spisujesz swoich dochodów i wydatków, to natychmiast zacznij. Jest to jeden z najlepszych prezentów, jakim można zrobić swoim finansom. Mając jasny i przejrzysty obraz swojej sytuacji finansowej natychmiast dostrzeżesz gdzie można wprowadzić zmiany. I zaczniesz te zmiany wprowadzać, a kontynuując spisywanie wydatków – będziesz monitorować efekty.

Jednocześnie różne są sposoby spisywania wydatków. Ja osobiście nie korzystam z rad, które każą spisywać wydatki co do grosza, w skomplikowany sposób, w setce kategorii. Mam swój własny sposób na spisywanie wydatków – maksymalnie uproszczony, wszystko zajmuje mi nie więcej niż 1-3 minuty dziennie. Opisałem go w odrębnym wpisie: Jak zabrać się za spisywanie wydatków i dlaczego to wspaniała decyzja.

Odsetki, opłaty, prowizje – bank na Tobie zarabia, Ty wyrzucasz pieniądze.

Płacenie gigantycznych pieniędzy na odsetki, opłaty i prowizje bankowe to wyrzucanie pieniędzy – po prostu palenie ich w piecu. Czy wiesz, na co idą Twoje pieniądze? Słyszałem, że ostatnio wśród dyrektorów największych banków i instytucji finansowych modne są fotele ze skóry penisa zagrożonego wyginięciem wieloryba.

W spisie wydatków traktuj odsetki, opłaty i prowizje jako osobną kategorię.

Czy wiesz, jaki przyniesie to efekt? Co miesiąc będziesz dokładnie wiedzieć, ile pieniędzy zostało spalonych. Pieniędzy, które możnaby wydać na przyjemności albo zainwestować, kreując nowe dochody. Zamiast tego, pieniądze bezpowrotnie znikają.

Motywacja do zmian!

Mną osobiście takie spisywanie odsetek, opłat i prowizji jako osobnej kategorii wydatków bardzo mocno potrząsnęło. Na tyle mocno, że teraz są one na samej górze na mojej liście wydatków, razem z mieszkaniem i jedzeniem. Nie mogę ich nie dostrzec. Za każdym razem, kiedy spoglądam na listę wydatków, widzę ile moich pieniędzy ginie bezpowrotnie.

Zresztą zobacz:

Lipiec 2015 – 130 funtów (780 złotych). Sierpień 2015 – 160 funtów (960 złotych). Wrzesień 2015 – 152 funty (912 złotych). Październik 2015 – 152 funty (912 złotych).

Łącznie przez 4 miesiące zapłaciłem 594 funty (3.564 złote) z tytułu odsetek, opłat i prowizji.

A teraz zastanów się, co można kupić lub w co zainwestować ponad pół tysiąca funtów, czyli ponad 3,5 tysiąca złotych.

Ja je „zainwestowałem”. W nowy fotel dla dyrektora mojego banku. Przyczyniając się do wyginięcia kolejnego rzadkiego gatunku wieloryba.

Pomysł II – nie pożyczaj już! Utwórz fundusz awaryjny na nieprzewidziane wydatki i schowaj pieniądze przed sobą samym.

Niespodziewane wydatki.

Wypadek i uszkodzony samochód. Problem ze zdrowiem i drogie leki. Zalane mieszkanie i koszt remontu. Niespodziewane wydatki – każdy je ma.

Zazwyczaj taki niespodziewany wydatek mocno szarpie naszym portfelem. A co, jeśli nie ma w portfelu pieniędzy, samochód się zepsuł a my musimy przecież dojeżdzać do pracy?

Wówczas całe wychodzenie z długów bierze w łeb, bo znowu musimy pożyczyć pieniądze.

Fundusz awaryjny.

Fundusz awaryjny to pieniądze na czarną godzinę, właśnie na takie niespodziewane wydatki. W moim przypadku, utworzony właśnie fundusz awaryjny ma 1.000 funtów, czyli 6.000 złotych. Powinno wystarczyć na różne nieprzewidziane okoliczności.

No dobrze, ale ja te pieniądze i tak wydam.

Gorszy tydzień w pracy. Kłótnia z kimś bliskim. Stres z jakiegoś powodu. Beznadziejny klient w naszej firmie, że aż ręce opadają. Nic tak nie poprawia humoru, jak wydawanie pieniędzy, prawda?

Tymczasem mają to być pieniądze na fundusz AWARYJNY, na tzw. czarną godzinę.

Ja, kiedy mam naprawdę zły tydzień, taki absolutnie i kompletnie do d*, wyjeżdzam gdzieś na weekend.

A tu sobie leżą pieniądze na funduszu awaryjnym. Ale fajnie!

1.000 funtów, czyli 6.000 złotych to w sam raz, żeby spędzić mega fajny weekend w Londynie na poprawę humoru. Dobry hotel, dobre jedzonko, wystarczy nawet żeby polatać Boeingiem 747 w symulatorze British Airways lub pojeździć Ferrari California na torze wyścigowym w Surrey pod Londynem, czy iść na musical The Lion King na londyńskim West Endzie.

Wszystko to sprawdziłem i to prawda, humor się zdecydowanie poprawia!

Tylko czy to są wydatki awaryjne?

Jak zabezpieczyć pieniądze przed sobą samym?

Robimy tak:

  1. Znajdujemy bank, który nie ma oddziału w naszym mieście. W moim przypadku udało mi się znaleźć bank, który najbliższy oddział ma ponad 100 mil (160 kilometrów) ode mnie.
  2. Zakładamy w tym banku darmowe konto osobiste. Wpłacamy pieniądze na fundusz awaryjny. Ja wpłaciłem właśnie moje 1.000 funtów, czyli 6.000 złotych.
  3. Przychodzi nam karta debetowa do rachunku. Wyrzucamy ją po uprzednim zniszczeniu. Przychodzi nam PIN do karty debetowej. Wyrzucamy go. Przychodzi nam list z dostępem telefonicznym do konta. Wyrzucamy go. Przychodzi nam wiadomość o dostępie przez internet do konta. Rezygnujemy z takiego dostępu.

I tyle.

Jedyną możliwością, żeby wypłacić pieniądze z konta, jest nasza osobista obecność w banku. Który jest na tyle blisko, żeby dojechać w dwie godzinki, i na tyle daleko, żeby do niego nie jechać z byle powodu.

Mnie osobiście takie pieniądze, odłożone na nieużywanym koncie, dają duże poczucie bezpieczeństwa. Dodatkowo nie mam do nich bezpośredniego dostępu. Mam nadzieję, że z czasem wręcz o nich zapomnę…

A dodatkowo okazało się, że pieniądze są oprocentowane. Mały procent, ale zawsze. Super!

Dodatkowy fundusz awaryjny.

A co, jeśli jakiś wydatek musimy ponieść od razu, jeszcze tego samego dnia? Nie możemy jechać do banku, który będzie otwarty dopiero jutro?

Postanowiłem, że minimalną kwotą na moim rachunku osobistym, będzie 500 funtów, czyli 3.000 złotych.

Próg 500 funtów traktuję jako „ZERO”. Muszę się do tego przyzwyczaić, mam nadzieję że wejdzie mi to w nawyk.

Fundusz bezpieczeństwa na rok życia bez dochodów.

Dodatkowo, zaraz po tym kiedy spłacę wszystkie długi konsumpcyjne, rozpocznę budowę swojego funduszu bezpieczeństwa.

Rok życia na dotychczasowym poziomie bez pracy i dochodów- tyle ma wynosić mój fundusz bezpieczeństwa.

Dodatkowo, z racji tego że będzie to już o wiele wyższa kwota, zamierzam te pieniądze rozsądnie inwestować.

A Ty? Masz jakieś finansowe triki, które pozwalają Ci lepiej i bezpieczniej żyć?