14

Jedną z najlepszych decyzji, jakie ostatnio podjąłem w swoim życiu, było rozpoczęcie rzetelnego zapisywania wszystkich moich dochodów i wydatków.
Oczywiście nie jest to łatwe. Trzeba wyrobić w sobie pewne nawyki, takie jak codzienne poświęcanie około 5 minut na zapisanie wszystkiego co danego dnia działo się w naszych finansach.

Próbowałem już wcześniej zabrać się za spisywanie wydatków, ale zniechęcały mnie do tego konieczność zbierania paragonów czy skomplikowane arkusze jakie udostępniają blogerzy finansowi.
Ja znalazłem swoje własne rozwiązania. Co najważniejsze – sprawdzają się w praktyce i ten wpis powstaje po kilkunastu tygodniach spisywania dochodów i wydatków.

Efekty – powalające!

W tym wpisie dzielę się z wami moim sposobem na zapisywanie wszystkich przychodów i wydatków. Jestem bardzo zadowolony z efektów i zmian, jakie spisywanie wydatków ma na moje życie.

Najlepsza decyzja finansowa ostatnich tygodni.

Cieszę się, że spisuję przychody i wydatki.

Już na samym początku tego wpisu powiem wprost – strasznie się cieszę, że zmobilizowałem się do spisywania wszystkich przychodów i wydatków.

Mogę już teraz stwierdzić, że przynosi to naprawdę zauważalne zmiany w moim życiu i w moich finansach.

No a dzięki temu Wy macie do dyspozycji moje Raporty Zarobków – które już teraz cieszą się sporą popularnością na moim blogu.

Zauważalne zmiany w wydawaniu pieniędzy.

Muszę przyznać, że po kilku tygodniach zauważyłem prawdziwe zmiany w sposobie wydawania pieniędzy.

Moim problemem zawsze były drobne wydatki – kawa na mieście, jakieś drobiazgi czy gazety, podczas jazdy samochodem zatrzymywałem się koło fast-foodów na kawę i coś drobnego do przekąszenia.

Tymczasem świadomość, że każdy – nawet najdrobniejszy – wydatek zostanie zapisany i zsumuje się do konkretnych kwot na koniec miesiąca – spowodowała że wyraźnie inaczej wydaję pieniądze.

To samo dotyczy kina czy wizyty w pubie – nie kupuję wszystkiego na co mam ochotę, ale zaczynam wybierać – na przykład to co jest dostępne w promocji.

Spisywanie wydatków NIE ZAWSZE jest konieczne.

Jeśli we własnych finansach jesteś bardzo ogarniętą osobą, wiesz ile zarabiasz i ile wydajesz, jaki procent Twoich dochodów przeznaczasz na wydatki czy inwestycje – to nie widzę najmniejszego powodu, dla którego warto byłoby spisywać wydatki.

Spisywanie dochodów i wydatków jest dla takich osób jak ja – które dopiero wyrabiają sobie dobre nawyki finansowe, i które dokonują zmian w swoich finansach.

Wówczas takie liczby, widoczne czarno na białym i pokazujące prawdziwą, realną sytuację finansową, są nieocenione.

W jaki sposób spisywać wydatki?

Komplikujemy czy upraszczamy?

Większość blogerów finansowych poleca spisywanie wydatków. Niestety, sposoby jakie opisują są dla mnie nie do przyjęcia. Próbowałem – i to w moim przypadku po prostu nie działało.

Konieczność dokładnego dzielenia wydatków na kategorie, skomplikowane tabele i opisy – to wszystko odstraszało mnie od spisywania wydatków, a kiedy już zaczynałem, bardzo szybko się zniechęcałem do całej tej zabawy.

Musiałem znaleźć prostszy sposób.

Mój własny system.

Wybawieniem okazało się znalezienie własnego systemu na spisywanie wydatków.

Podzieliłem wszystkie swoje wydatki na kilka prostych kategorii.

Nie muszę szczegółowo wiedzieć, ile wydałem na zakupy dezodorantu czy papieru toaletowego w ciągu roku.

Zaoszczędzony czas i energię zdecydowanie wolę przeznaczyć na zwiększanie przychodów.

Od ogółu do szczegółu.

Ogólne kategorie wystarczą. Natomiast jeśli w jednej z kategorii pojawia się problem, na przykład wydaje nam się że za dużo kosztuje nas mieszkanie – wówczas nie jest żadnym problemem rozbić daną kategorię na bardziej szczegółowe sub-kategorie.

Ja tak zrobiłem z wydatkami na firmę – konieczne okazało się rozbicie wydatków na administrację, reklamę i outsourcing.

Po pierwsze – prostota.

Kategorie przychodów: Etat, Firma, Inne. I tyle. W przyszłości pojawią się tu dodatkowe kategorie, takie jak Dochody Pasywne czy Inwestycje.

Kategorie wydatków: Mieszkanie, Życie, Rozrywka, Inne, Auto, Auto Paliwo, Firma Administracyjne, Firma Reklama, Firma Outsourcing, Podatki, Spłata Długów, Inwestycje.

Tyle mi spokojnie wystarczy.

Po drugie – Workflowy.

O programie WorkFlowy już pisałem – Jak zorganizować sobie zadania, notatki i obowiązki – moje WorkFlowy. O tym, jakie olbrzymie zmiany przyniósł ten programik w moim życiu, również pisałem.

Teraz chciałbym napisać, że ten programik okazał się również absolutnie fantastycznym notatnikiem do zapisywania wydatków.

Stworzyłem sobie osobny punkcik – notatkę, którą nazwałem Budzet.

Wielkimi literami oznaczam przychody, małymi literami – wydatki. Dodatkowo obok każdego wydatku mam kategorię – Firma administracja, Firma reklama, Firma outsourcing, Blog koszty, Życie mieszkanie, Życie podstawowe, Życie inne, Życie rozrywka, Auto koszty, Auto paliwo, Podatki, Długi – żeby ułatwić sobie życie używam skrótów, na przykład AP to Auto paliwo.

Każdy wydatek zapisuję w następujący sposób:

PT23 Dominos Pizza 19,99 Rozrywka

Każdy przychód zapisuję w następujący sposób:

PT23 IMIE I NAZWISKO KLIENTA PROJEKT 300,00 FIRMA

Przychody zapisuję sobie wielkimi literami, żeby się odróżniały i cieszyły oko.

Korzystając z wyszukiwarki Workflowy, na koniec miesiąca wpisuję do wyszukiwarki na przykład: Rozrywka, i dostaję wszystkie wydatki z tej kategorii.

Mogę je łatwo zsumować i wrzucić do podsumowania które mam w arkuszu kalkulacyjnym.

A jeśli pod koniec miesiąca zastanawiam się, czemu kategoria Inne po zsumowaniu wyszła taka duża, mam konkretne wydatki zapisane w moim Workflowy i mogę do tego wrócić.

Po trzecie – triki i uproszczenia.

Wszystkie wydatki na jedzenie, które nie są niezbędne – czyli te wszystkie kawy na mieście i fast-foody – wrzucam do kategorii Rozrywka. Dzięki temu wiem, jakie są moje rzeczywiste koszty życia.

Gdybym na przykład musiał naprawdę zacisnąć pasa, to wiem dokładnie ile wydaję na jedzenie podstawowe a pieniędzy przepuszczam na coś, co nie jest niezbędne.

Po czwarte – używanie gotówki.

Jedną z fajniejszych rzeczy, jakie wprowadziłem, jest używanie gotówki.

W poniedziałek wypłacam sobie pieniądze na cały tydzień i jest to od razu wydatek na życie.

Po prostu wpisuję go jako wydatek w jednej linijce:

PN26 Bankomat 60,00 Zycie

Dzięki temu nie muszę zbierać paragonów, nie muszę zapisywać szczegółowych wydatków, po prostu życie to życie i tyle.

Nie potrzebowałem bardzo dokładnych danych na temat moich wydatków.

Zdecydowanie bardziej jestem zainteresowany zmianami procentowymi z miesiąca na miesiąc, od kiedy zacząłem oszczędzanie.

Takie ogólne kategorie w moim przypadku zupełnie wystarczą.

Po piąte – używanie kart i kont.

Mam dwa konta bankowe – prywatne i firmowe, każde z własną kartą debetową. Ponadto mam kartę kredytową w innym banku.

Wszystkie wydatki z kategorii Rozrywka opłacam kartą kredytową, która służy mi tylko do tego.

Wszystkie wydatki firmowe opłacam z konta firmowego, a jeśli są to jakieś zakupy na przykład w Staples, wówczas płacę kartą z konta firmowego.

Wszystkie większe wydatki, takie jak opłacenie mieszkania czy rachunki, opłacam automatycznie przez internet z konta podstawowego.

Wszystkie pozostałe wydatki, na przykład jakiś zakup elektroniki, opłacam kartę debetową z konta podstawowego.

Wszystko razem jest niesamowicie prostym systemem i mam tutaj wzorowy porządek. Zero jakiegokolwiek bałaganu.

Pod koniec miesiąca poświęcam godzinkę na przejrzenie wszystkich transakcji i sprawdzenie czy wszystko się zgadza.

Wrzucenie wszystkiego do arkusza kalkulacyjnego na koniec miesiąca.

Na koniec miesiąca wrzucam wszystkie liczby zsumowane do kolejnego wiersza w moim arkuszu kalkulacyjnym.

To wyjściowe liczby, na których mogę sobie operować.

Po pierwsze – mogę za pomocą wykresu obserwować co się u mnie zmienia i w jaki sposób.

Po drugie – mogę dokładnie wiedzieć ile zysku przyniosła moja firma.

Po trzecie – mogę sobie obliczyć wszystko w formie procentowej i dowiedzieć się, jaki procent moich dochodów przeznaczam na przykład na Rozrywkę a jaki na Spłatę Długów.

Po co to wszystko?

Złoty podział moich dochodów.

Do końca roku chcę osiągnąć coś, co nazwałem złotym podziałem moich dochodów.

50% dochodów na wydatki.

Dążę do tego, żeby mniej niż 50% moich dochodów stanowiły wydatki.

10% dochodów na rozrywkę.

Dążę do tego, żeby wydatki na rozrywkę nie przekraczały 10% moich dochodów.

40% dochodów na spłatę długów / inwestowanie.

I wreszcie ostatni podział – dążę do tego, żeby 40% moich dochodów przeznaczać na spłatę długów, a następnie na inwestycje w dochody pasywne.

A Ty? Masz jakieś własne sposoby i doświadczenia odnośnie zapisywania dochodów i wydatków? Podziel się nimi w komentarzu!