16

W tym wpisie podzielę się z Tobą moim planem wydawania książek i poradników, które pozwolą mi na uzyskanie dochodów pasywnych.

Obecne warunki lokat bankowych czy inwestycji na giełdzie nie napawają optymizmem. Tymczasem inwestycja w dochody pasywne może być znacznie bardziej rentowna niż najlepsza nawet lokata. Chcę to sprawdzić!

Bardzo dużo ostatnio czytam o dochodach pasywnych. Niestety, większość artykułów na ten temat jest pisana albo przez bardzo młodych ludzi, którzy naczytali się książek – poradników o dochodach pasywnych i teoretyzują, albo przez osoby, dla których dochody pasywne oznaczają oblepienie swojego bloga reklamami, wyskakującymi na całą stronę bannerami czy jakimiś wirusami – a efekty tego wszystkiego to jakieś zupełnie mizerne dochody. Ja mam inne plany.

Nie wspominając już o tym, że wydanie własnej książki może być spełnieniem marzeń i prawdziwą frajdą!

W tym wpisie zaczynamy od początku. Piszę o tym, jaki mam plan na wydanie pierwszej książki, która ukaże się w ciągu najbliższych tygodni.

Dlaczego chcę wydać własną książkę?

Chcę pomagać rozwiązywać konkretne problemy Czytelników.

Żadna moja książka, ze wszystkich które zaplanowałem, nie będzie „o niczym”.

Każda moja książka, każdy mój poradnik, który zaplanowałem, będzie o konkretnym problemie i o konkretnych sposobach jego rozwiązania.

To nie będą książki pisane dla zysku. To będą książki pisane dla rozwiązania problemów Czytelników. Zysk, jeśli się gdzieś pojawi – fajnie. Ale nie to jest najważniejsze.

Chcę spróbować czegoś nowego.

Chcę wydać własną książkę, bo jeszcze nigdy tego nie robiłem. Tak chyba najprościej można podsumować główny powód, dla którego mam w planie, w ciągu najbliższych tygodni, wydanie książki – poradnika.

Chcę sprawdzić, czy mój pomysł na dochody pasywne zadziała.

Bardzo dużo czytam na temat dochodów pasywnych. Uważam, że własna książka na rynku, mimo początkowych dość dużych kosztów – zarówno jeśli chodzi o czas, jak i o pieniądze – to świetny sposób na dodatkowe dochody. Jak będzie – oczywiście zobaczymy.

Chcę otworzyć sobie drogę do kolejnych książek.

Szykuję się na ogromną ilość nowych doświadczeń i umiejętności związanych z wydaniem własnej książki. Nauczę się pewnie mnóstwa rzeczy, a jeszcze większa będzie pewnie liczba problemów, z którymi będę musiał sobie poradzić.

Wszystko razem da mi odpowiedź na pytanie – czy tędy droga? Mam kilka pomysłów na książki i takie przetarcie szlaku będzie mi niezbędne.

Jak wydać książkę? Dwie drogi.

Wydawnictwo.

Odpada. Skontaktowałem się z kilkoma i już po pierwszych wrażeniach wiedziałem że będzie kiepsko. I tak musiałbym praktycznie sam sfinansować książkę (wydruk), do tego dochodzą olbrzymie jak dla mnie koszty dystrybucji i prowizje – rozumiane jako część ceny książki.

Co innego, gdybym miał wyrobioną markę na rynku. Wówczas to wydawnictwa konkurowałyby ofertą. Ale w przypadku pierwszej książki to rozwiązanie, w moim przypadku, odpada.

Self-publishing.

To coś dla mnie. Sam sfinansuję wszystko, co wiąże się z wydaniem książki, ale w zamian całość zysków trafia do mnie. Oczywiście zdaję sobie sprawę, że będzie O WIELE trudniej i z pewnością napotkam całą masę przeróżnych problemów, z którymi będę musiał sam sobie poradzić zamiast liczyć na profesjonalistów z wydawnictwa, ale trudno. To w końcu eksperyment.

Zaczynamy! Dokładny plan na wydanie pierwszej książki – krok po kroku.

Terminy.

Ponieważ pomysły na wydanie książki chodziły mi po głowie już od dawna, i nie mogłem się zebrać do tego projektu całymi miesiącami, postanowiłem w końcu ustalić konkretne terminy. Całość projektu – czyli książka dostępna w sprzedaży – ma się zakończyć jeszcze w tym roku. Czyli na dobrą sprawę mam 2 miesiące na wszystko. Do roboty!

Cel książki.

Najważniejsza sprawa. Nasza książka musi mieć cel. Rozrywka? Powieść? W moim przypadku – poradnik, który krok po kroku rozwiąże bardzo konkretny problem.

O czym dokładnie jest książka – ujawnię kiedy cały projekt ujrzy światło dzienne. Zgodnie z regułą transparentności na moim blogu będziecie wiedzieć wszystko, wliczając w to szczegóły finansowe i moje dochody z książki.

Grupa docelowa.

Równie ważna sprawa. Musimy wiedzieć, kim jest nasz czytelnik. To definiuje wiele rzeczy, między innymi to jakim językiem ma być napisana nasza książka. Ponieważ moja książka to poradnik, który ma trafić absolutnie do wszystkich – niezależnie od wykształcenia – język będzie bardzo przejrzysty i informacyjny.

Założyłem sobie, że książka musi być napisana tak konkretnie, że nawet osoba dla której mój poradnik będzie JEDYNĄ książką przeczytaną w ciągu roku – nie będzie miała problemów.

Ustalenie ceny.

Najtrudniejsza sprawa i tu wciąż mam wątpliwości. Ponieważ sam ustalam cenę książki, waham się pomiędzy wizją zysków a wizją tego że chciwość spowoduje, że nikt mojej książki nie kupi. Wciąż nie wiem, zostawiam to na sam koniec.

Format.

Sprawa jest prosta. Bardzo odpowiada mi format B5 i taka właśnie będzie moja książka. Zwykły, najczęściej spotykany format tanich książek to wielkość zwykłego szkolnego zeszytu. Natomiast ja chcę, żeby moja książka była większa – dzięki temu będzie się wyróżniała i będzie bardziej widoczna.

Jeślibym miał zamiar sprzedawać książkę na przykłąd w supermarketach – tutaj należy uważać, bo supermarkety mają swoje odstępy między półkami i trzeba na takie rzeczy zwracać uwagę. Ja nie mam tego problemu w ogóle.

Jakość papieru.

Bardzo ważna dla mnie sprawa, nie chcę żeby moja pierwsza książka została wydrukowana na papierze toaletowym.

Okładka będzie porządna i utwardzona, dodatkowo powleczona takim fajnym filmem który nada jej blask, a strony w książce będą wydrukowane na papierze jedną kategorię powyżej standardu, zarówno jeśli chodzi o gramaturę jak i o stopień bieli. Po prostu w ofercie od drukarni zaznaczyłem lepsze parametry.

Oczywiście należy uważać, żeby nie przesadzić – każda taka zmiana może znacząco wpłynąć na ostateczny koszt naszej książki.

Ilość stron.

Czym więcej stron – tym bardziej szczegółowo rozgryziemy temat. Z drugiej strony – każda dodatkowa strona to powiększenie kosztów druku. Ja zdecydowałem się na 100 stron w poradniku. To wbrew pozorom całkiem dużo.

Tytuł.

Tytuł musi być prosty i konkretny, szczególnie w poradniku. Fajnie, aby zawierał podtytuł, który dokładnie wyjaśni JAKIE KORZYŚCI osiągnie czytelnik sięgając akurat po tę książkę. Dzięki temu książka będzie się lepiej sprzedawała. Taką mam przynajmniej nadzieję.

Okładka.

Okładkę postanowiłem zaprojektować sam. Mam oryginalny program Adobe Photoshop i wiem, że to ryzykowne, ale chcę żeby okładka była dokładnie taka, jakiej oczekuję. A będzie troszkę inna niż wszystkie. Poza tym muszę oszczędząć pieniądze – być może w przyszłości zyski przeznaczę na kolejne wydanie i wówczas sfinansuję projekt okładki gdzieś na zewnątrz. Zobaczymy.

Jeśli chodzi o wszystkie dane dotyczące okładki – takie informacje otrzymujemy od drukarni. Trzeba strasznie na wszystko uważać, spady, marginesy, nie wolno zapomnieć o zaprojektowaniu również grzbietu książki – trzeba wyliczyć jaka gruba będzie książka i na tej podstawie zaprojektować również grzbiet.

Z tyłu okładki postanowiłem umieścić wypisane wszystkie korzyści, jakie osiągnie czytelnik z przeczytania mojej książki.

Czyli – przód okładki ma się wyróżniać i zachęcać do sięgnięcia po książkę, a tył z kolei ma przekonać potencjalnego czytelnika że to co trzyma w ręku rozwiąże jego / jej konkretny problem.

Reklamy, opisy.

Bardzo ważna sprawa – musimy przygotować opisy i teksty reklamowe do książki. Podobnie jak w przypadku tylnej części okładki będą to głównie opisy z listą korzyści, jakie osiągnie czytelnik dzięki mojemu poradnikowi.

Te wszystkie opisy i teksty informacyjne z pewnością przydadzą się nam w przyszłości – do reklamy naszej książki czy na stronę internetową.

Spis treści, opis rozdziałów.

Najważniejsza rzecz. Zaczynamy od spisu treści i spisu rozdziałów. Dzięki temu będziemy w stanie rozplanować umieszczenie wszystkich informacji w książce. W trakcie tworzenia tekstu będzie pewnie sporo zmian, więc warto od razu przygotować w miarę kompletny spis rozdziałów żeby tych zmian w trakcie nie było zbyt dużo.

Ja postanowiłem, że każdy rozdział w mojej książce będzie się zaczynał od wprowadzenia – czyli dużą, wyraźną czcionką będę opisywał o czym będzie dany rozdział i jakie informacje uzyska czytelnik.

Dodatkowo postanowiłem, że każdy rozdział będzie się kończył listą pytań i odpowiedzi, czyli takim podsumowaniem treści rozdziału.

Treść książki.

Okay, tutaj jest problem.

Pracuję na pełnym etacie, i to w dodatku w fabryce. Inna sprawa, że nie jest to jakaś trudna i męcząca praca, to lekka praca fizyczna w nowoczesnej firmie.

Oprócz tego mam swoją własną małą firmę IT którą chcę rozwijać.

Do tego ten blog – który zajmuje mi coraz więcej czasu i któremu poświęcam coraz więcej uwagi. Nie da się ukryć, że polubiłem blogowanie.

Podsumowując – nie mam czasu na napisanie książki.

Dlatego postanowiłem, że moja książka… nie zostanie napisana tylko przeze mnie. Na szczęście udało mi się w miarę szybko znaleźć naprawdę wspaniałego pisarza, który to autor pomoże mi napisać książkę, dokładnie taką, jaka ma być, i już.

Sam nie dałbym rady. Z pomocą naprawdę profesjonalnej osoby – szanse rosną.

Korekta.

Musimy mieć szacunek dla naszych czytelników. W książce nie może roić się od błedów, literówek czy powtórzeń. Korekta jest bardzo istotna.

Ja mam ten plus, że korektę wykona w ramach zlecenia autor, który pomaga mi napisać książkę.

Ale już teraz postanawiam, że każda kolejna książka którą napiszę ja sam – przejdzie profesjonalną korektę i tu nie będę szczędził kosztów.

Zastrzeżenia prawne.

Warto zabezpieczyć się na różne ewentualności, szczególnie jeśli nasza książka będzie poradnikiem. Dlatego warto w niej umieścić wszelkiego rodzaju zastrzeżenia prawne, które zabezpieczą nasze interesy na wypadek różnych nieprzewidzianych sytuacji.

W tej chwili chyba każda książka poradnikowa na rynku ma wyraźnie zaznaczone zastrzeżenia tego typu.

Numer ISBN, kod kreskowy.

W Polsce sprawa jest prosta – ISBN czyli indywidualny numer dla naszej książki jest za darmo.

W Anglii nie ma tak łatwo. ISBN wraz z kodem kreskowym można kupić w drukarni, lub kupić sobie pakiet numerów ISBN, na przykład 5 sztuk – czyli będziemy mieć od razu numery ISBN na przyszłe książki.

Ja w tej chwili sprawdzam, czy w przypadku książki która nie trafi do księgarń, a będzie sprzedawana głównie przez internet, potrzebny jest na przykład kod kreskowy na okładce.

Rozumiem, że w przypadku księgarń kod kreskowy jest wymagany, ale co jeśli książka raczej nie będzie sprzedawana w księgarniach? Może jest tu pole, żeby troszkę zaoszczędzić.

Są też poradniki w sieci, jak taki kod kreskowy zrobić sobie samemu. Cóż, wysłałem odpowiednie pytania do odpowiednich firm i bibliotek i czekam. Zobaczymy.

Ilość egzemplarzy.

W jakiej ilości drukujemy naszą książkę? To w chwili obecnej mój największy dylemat. Wiąże się bezpośrednio z rodzajem druku – cyfrowym lub offsetowym.

Jeszcze do końca nie zdecydowałem. Czekam aż pełna treść będzie gotowa i będę znał wszystkie parametry mojej książki.

Drukowanie.

Jedna z najważniejszych spraw.

Mamy dwa główne rodzaje druku – cyfrowy i offsetowy.

W przypadku druku cyfrowego – koszty druku są niższe dla małych nakładów, natomiast stają się jednostkowo niezauważalnie mniejsze w przypadku większych nakładów.

W przypadku druku offsetowego – odwrotnie. Druk małej ilości egzemplarzy jest naprawdę drogi, ale przy zwiększaniu nakładu dochodzi do takiej sytuacji, że cena za egzemplarz staje się naprawdę niska.

W pewnym momencie doszło do takich absurdów, że cena druku offsetowego 3 000 książek w jednej drukarni była niższa niż cena druku cyfrowego w innej drukarni dla… 400 sztuk! Paranoja.

Jest to chyba jeden z najtrudniejszych wyborów, jakie musimy podjąć.

Czy „pakować się” w drukowanie naszej książki w tysiącach sztuk? Czy raczej skorzystać z możliwości, jaką daje druk cyfrowy, i na początek wydrukować mały nakład testowy, na przykład 200 sztuk naszej książki?

Ja postanowiłem, że wydanie mojej książki podzielę na dwa etapy. W pierwszym etapie zrobię wydruk cyfrowy w niewielkiej ilości, tak aby mieć książkę w sprzedaży.

Następnie, po kilku tygodniach, będę wiedział czy książka w ogóle się sprzedaje.

I teraz będą trzy opcje:

Jeśli książka nie sprzeda się w ogóle – dzięki niewielkiemu drukowi cyfrowemu nie stracę wiele pieniędzy.

Jeśli książka będzie się sprzedawać, ale słabo – będę ponawiał druk cyfrowy w niewielkich ilościach.

Jeśli książka będzie się dobrze sprzedawać – zaryzykuję i kolejny nakład będzie już w druku offsetowym, w dużej ilości egzemplarzy.

Nie widzę w tym momencie sensowniejszego rozwiązania.

Przechowywanie.

Książka to nie jest coś, co jest lekkie i małe. Kilka tysięcy egzemplarzy dużej książki w formacie B5 zajmuje naprawdę sporo miejsca, nie wspominając już o wadze.

Dlatego pierwsze egzemplarze z druku cyfrowego będę trzymał w domu, w pudłach z drukarni, ale kiedy ten książkowy biznes się rozkręci – będzie trzeba pomyśleć o czymś innym. Byłoby idealnie gdybym miał garaż albo piwnicę w domu, no ale to w końcu Anglia – tu nie ma piwnic…

Dlatego pomyślałem o tym, żeby całość – czyli zarówno przechowywanie większej ilości książek, jak i wysyłkę – zlecić na zewnątrz. Dzięki temu ja będę mieć swięty spokój.

To oczywiście dopiero wtedy, kiedy moja testowa liczba ezgemplarzy z druku cyfrowego w ogóle się będzie sprzedawać.

W każdym razie trzeba to mieć na uwadze.

Wysłanie do bibliotek.

Obowiązkiem wydawcy książki jest wysłanie tej książki do bibliotek. Nie wiem jak jest w Polsce, ale w Anglii musimy wysłać książkę do jednej biblioteki w Londynie i po jednej do 5 bibliotek regionalnych. Na szczęście moja drukarnia udostępnia taką opcję – oczywiście musimy zamówić o 6 książek więcej.

Opinie czytelników.

Bardzo ważna dla mnie sprawa. Zamierzam stworzyć specjalną stronę internetową i specjalny adres e-mailowy, dzięki któremu każdy czytelnik mojej książki wyśle mi swoje uwagi i komentarze.

Oczywiście zdaję sobie sprawę, że większość czytelników tego nie zrobi, ale chcę mieć przynajmniej możliwość gdyby ktoś z moich czytelników zdecydował się przekazać swoje uwagi.

Taki feedback pozwoli mi na przygotowanie kolejnej edycji mojej książki, uwzględniającej oczekiwania klientów.

Taki jest przynajmniej plan. Jak to wyjdzie w praktyce – zobaczymy.

Poprawki przed kolejnym wydaniem.

Na podstawie opinii moich czytelników zamierzam przygotować i wydać kolejną edycję książki, która będzie uwzględniała te komentarze.

Na razie to odległa przyszłość – więc się tym nie martwię.

Dodruki.

Tu wszystko zależy od tego, jak będzie się sprzedawała książka i jakie będą opinie czytelników.

Chodzi o to, że w przypadku dodruku identycznej książki odpadają nam wszystkie koszty związane z przygotowaniem książki do druku.

Natomiast jeśli kolejne wydanie książki będzie zmienione – to wszystkie koszty przygotowania do druku ponosimy od początku. Po prostu dla drukarni jest to wówczas zupełnie nowy projekt.

Mamy już książkę? Czas na sprzedaż.

Jak najwięcej kanałów sprzedaży.

O tym, w jaki sposób zamierzam sprzedawać swoją książkę, będzie osobny wpis, a teraz markuję tylko moje pomysły.

Sklep internetowy.

Zamierzam stworzyć specjalny sklep internetowy dla książki.

Program partnerski.

Zamierzam stworzyć do tego sklepu program partnerski, i wypłacać 20% ceny książki wszystkim, którzy do sklepu z książką skierują klientów którzy zakupią mój poradnik.

Księgarnie i sklepy stacjonarne.

Zamierzam kontaktować się ze sklepami i oferować do włączenia do oferty mój poradnik.

Księgarnie i sklepy internetowe.

Zamierzam kontaktować się ze sklepami i oferować do włączenia do oferty mój poradnik.

Niekonwencjonalna sprzedaż.

Tu mam kilka oryginalnych pomysłów, takich jak hostessy które będą sprzedawać książkę, oczywiście tylko tam gdzie mogą się pojawić potencjalni klienci.

Plus jeszcze kilka równie niekonwencjonalnych pomysłów. Zobaczymy.

Życzcie mi powodzenia!

Sprawozdanie z projektu za jakiś czas na blogu.

Mam wielką nadzieję na to, że już za kilka miesięcy w moich raportach zarobków pojawi się również dość wyraźna kwota ze sprzedaży książki. Jak będzie w praktyce – oczywiście zobaczymy.

W każdym razie po kilku miesiącach zamierzam opublikować dokładne sprawozdanie biznesowe opłacalności tego projektu – ze wszystkimi przychodami i kosztami oraz szczegółami poszczególnych decyzji. A także wszystko co, czego się nauczyłem publikując własną książkę. Czyli jak zwykle – transparentnie.

A Ty? Co sądzisz o moim pomyśle? A może masz już doświadczenia związane z wydaniem czegoś swojego? Podziel się koniecznie w komentarzach!