1

Czas na mój kolejny, dziewiąty już z kolei, a trzeci w tym roku, raport miesięczny – całkowicie transparentny raport miesięczny przeciętnego polskiego emigranta w Anglii. Przez kolejny miesiąc udało mi się konsekwentnie spisywać wszystkie dochody oraz wydatki.

Zaczynamy.

Na własnym przykładzie pokazuję efekty zmian w podejściu do własnych finansów. Chcę aby wszystko co piszę na blogu było rzeczywiste, a nie upiększone i teoretyczne, dlatego postanowiłem być całkowicie transparentny i pokazywać konkretne efekty lub ich brak na moich własnych przychodach i wydatkach. Dla uniknięcia komplikacji kurs funta na moim blogu wynosi zawsze 6 złotych.

Co się wydarzyło w marcu 2016 roku.

NAJNIŻSZE WYDATKI OD LAT!

Już nie pamiętam, kiedy ostatnio wydawałem tak mało na wszystko. Na życie, jedzenie, rozrywkę… Nie zauważam żadnych DRASTYCZNYCH zmian w moim życiu – drogie wycieczki zamieniłem na bliższe i tańsze, drogie koncerty zamieniłem na darmowe, drogie produkty zamieniłem na takie w promocji lub niemarkowe, bilety do kina zamieniłem na tańsze i w promocji, luksusowy samochód zamieniłem na autobus i pociąg – które wcale nie okazały się aż takie straszne, a pod wieloma względami lepsze. Korzystam z promocji, niskich cen, internetu, wyszukiwania ciekawych lokalnych wydarzeń na które mogę dojechać autobusem lub zabrać się ze znajomymi – tak, żeby przynajmniej raz na tydzień jechać na wycieczkę i przynajmniej raz na tydzień iść do kina a dwa razy w miesiącu spotkać się z przyjaciółmi w pubie na dwie, trzy godziny. O wiele więcej spaceruję, dużo czytam, jem zdrowo, nie piję kawy, nie jem fastfoodów i mam więcej czasu na wszystko, mimo że robię o wiele więcej.

Nie wiem, jak to dokładnie działa, ale działa.

1. Schudłem kolejne 7 kilogramów.

Zaczynam się niepokoić tempem. Muszę zwolnić – w diecie, odchudzaniu czy ogólniej pisząc zmianach w życiu nie chodzi o szybkość, tylko o trwałość.

Od drugiego tygodnia stycznia, kiedy zważyłem się przy okazji pierwszej wizyty lekarkiej, do początku kwietnia schudłem dokładnie o 18,5 kilograma. Nieźle 😉

Czas na poważne, życiowe zmiany. Takie o 180 stopni. Zacząłem od zdrowia. Za zdrowiem przyjdzie energia życiowa. Za energią życiową przyjdą zmiany w finansach, wyjście z długów, kolejne projekty, przedswięwzięcia, firma jedna i druga a na końcu zdobycie Mont Blanc. A to będzie dopiero początek.

2. Pierwsze symboliczne przychody z bloga.

Po raz pierwszy odnotowałem malutkie przychody z bloga. Cieszą mnie szczególnie mocno. Nie będę mieć na blogu żadnych reklam, nie będę przyjmować prezentów do „recenzji”, nie będę mieć żadnych współprac z firmami, których nie używam lub nie polecam.

Tylko i wyłącznie afiliacja polecanych i sprawdzonych produktów, których sam używam. Wystarczy już tych reklam dziwnych piramid reklamowo – finansowych, foreksów i chwilówek w internecie 🙂

3. Pierwsze symboliczne przychody z książki.

W kwietniu startuje sklep internetowy mojego wydawnictwa, zajmę się też sprzedażą książki na poważnie. Ale cieszą pierwsze malutkie przychody z końca marca.

W każdym razie skrzętnie notuję wszystkie spostrzeżenia i doświadczenia w swoim WorkFlowy i w odpowiednim czasie podzielę się wrażeniami, jak zwykle transparentnie. I szczerze. Nawet, jeśli to będzie kompletna porażka. (ZOBACZ: Jak zorganizować sobie zadania, notatki i obowiązki – moje WorkFlowy.)

4. Siłownia w domu.

Przekonałem się, jak dbanie o finanse pomaga w życiu. Mój współlokator, właściciel domu, zrobił re-mortgage, czyli zmienił kredyt hipoteczny, wykorzystując najniższe w historii Anglii stopy procentowe.

A ponieważ świetnie zarabia, postanowił mieć tą samą ratę. Różnicę w wielkości oprocentowania otrzymał w formie prezentu – czeku od banku na kilka tysięcy funtów.

Efekt? Mamy nowy ogródek za domem, nowy kominek w salonie i jeden pokój mniej. Ściana została wyburzona i na piętrze mamy profesjonalną siłownię.

5. Co pół godziny 4 minuty siłowni.

Nawyk, który wyrabiałem sobie cały marzec. Co pół godziny (jeden pomidor) idę na 4 minuty poćwiczyć – zrobiłem sobie nawet specjalną playlistę na siłownię na odtwarzacz MP3. (ZOBACZ: Jak zabrać się za robotę i monitorować własną pracę – technika pomidorowa po mojemu.

5. Mam już tylko 100 rzeczy.

Jestem jeszcze młody i mogę trochę poeksperymentować z życiem. Tak sobie tłumaczę to, co zrobiłem.

Wzorem amerykańskich blogerów – minimalistów, mam już mniej niż 100 rzeczy. Wliczając ubrania.

Będzie z tego osobny wpis, więc nie kontynuuję. W każdym razie jest… dziwnie. Miałem grubo ponad 3 tysiące przedmiotów, teraz mam mniej niż 100. Jest naprawdę dziwnie. Ale fajnie.

Między innymi nie mam telewizora. Ale to już od dawna. Był o tym osobny wpis. (ZOBACZ: Czy można żyć bez telewizji – 3 wspaniałe korzyści z braku telewizora.)

Nie mam również smartfona już od jakiegoś czasu. Będzie o tym osobny wpis, bo tak się z tego braku smarfona cieszę, i tak fajne zmiany w życiu to przyniosło, że muszę się tym podzielić na blogu.

6. Założyłem blogowego Facebooka i Twittera.

Czuję się jak bloger – jaskiniowiec, ale co tam. Założyłem wreszcie konta na Twitterze i Facebooku, w tym stronę bloga. Nie wiem jeszcze dokładnie jak tym wszystkim operować, poza tym na media społecznościowe nie będę poświęcał więcej niż 15 minut dziennie – takie mam postanowienie i będę się go trzymał. W każdym razie – lajkujcie i szerujcie, czy co tam się robi 🙂

7. Blogowanie na serio.

Bardzo lubię pisać i lubię prowadzić bloga. Od kwietnia będzie wysyp wpisów ode mnie. I mam nadzieję, że tak już zostanie. Jeśli jest coś, co się naprawdę liczy w blogowaniu, to jest to rytm. Odnalazłem swój rytm blogowania i w kwietniu, mam nadzieję, będą efekty. Wystarczy sobie wyrobić nawyk regularnego pisania i notować wszystkie pomysły, tworząc szkice wpisów. I wyrobić sobie nawyk wstawania rano – na dwie godziny przed wyjściem do pracy. Wtedy pisze mi się najlepiej i jestem w stanie w ciągu dwóch godzin zrobić więcej, niż po południu, po pracy, przez trzy razy więcej czasu.

Moje przychody, wydatki, spłata długów i inwestycje na wykresie.

Zdecydowałem, że poza liczbami, które są poniżej, moje raporty finansowe będę również publikował w dodatkowej postaci – wykresu liniowego.

41a

Mam oczywiście nadzieję, że te linie będą w przyszłości wędrowały w oczekiwanych kierunkach.Oczywiście poniżej znajdują się już bardziej szczegółowe liczby, ale taki wykres to dla mnie duże ułatwienie – mogę sobie wyraźnie zobaczyć jak to wszystko wygląda.

Moje przychody w marcu 2016 to 2.178 funtów (13.068 złotych).

1. Przychody z pracy na etacie – 1.434 funty (8.604 złote).

Pracuję jako robotnik, szeregowy pracownik produkcji w nowoczesnej firmie, która zajmuje się produkcją niewielkich układów klimatyzacji i wentylacji. Jest to moja któraś z kolei praca w Anglii, pierwsza w jakiej zdecydowałem się pozostać na dłużej. Firma w której pracuję jest solidna, jestem w moim dziale jedynym imigrantem co ma dla mnie znaczenie. Minusem są bardzo niskie zarobki, bliskie płacy minimalnej.

Dużo więcej szczegółów na temat tego czym się zajmuję w pracy etatowej i w mojej małej firmie, o tym gdzie i jak mieszkam itd. znajdziecie w pierwszym raporcie finansowym jaki opublikowałem, za Lipiec 2015. Jakiś czas temu opublikowałem również, niejako od niechcenia, wpis – który nieoczekiwanie stał się jednym z najpopularniejszych wpisów na moim blogu – właśnie na temat pracy. Oto on: 5 powodów, dla których uwielbiam być robotnikiem w nowoczesnej fabryce.

2. Przychody z prowadzenia niewielkiej firmy w branży IT – 510 funtów (3.060 złotych).

Zajmuję się malutkimi pracami IT (na przykład instalacja sieci w małym biurze) dla małych firm przez kilka godzin w tygodniu. Są to praktycznie wyłącznie polskie firmy w Anglii, z mojej okolicy, a praca to w rzeczywistości moje hobby. Dochody z niej traktuję jako coś w rodzaju kieszonkowego, aczkolwiek zarabiam coraz więcej z tej dodatkowej działalności.
Docelowo myślę o rozwinięciu firmy, rozszerzeniu usług, a przede wszystkim o tym żeby zacząć pracować dla jak największej liczby małych angielskich firm za większe stawki.

Dużo więcej szczegółów na temat tego czym się zajmuję w pracy etatowej i w mojej małej firmie, o tym gdzie i jak mieszkam itd. znajdziecie w pierwszym raporcie finansowym jaki opublikowałem, za Lipiec 2015.

3. Przychody z bloga – 22 funty (132 złote).

Prawdziwe przychody z bloga to zmiany w moim życiu. Już teraz spisywanie wydatków wpłynęło na moje życie w sposób olbrzymi.

Nigdy nie upstrzę swojego bloga masą reklam. Nie ma takiej potrzeby. Tylko i wyłącznie afiliacja i współpraca z firmami, których sam używam, znam i mogę polecić.

4. Przychody z książek – 27 funtów (162 złote).

W kwietniu rozpoczynam solidnie sprzedawać moją pierwszą książkę, wystartuje sklep internetowy mojego wydawnictwa i tak dalej.

Tymczasem pojawiły się pierwsze drobne przychody. Mam nadzieję, że to dopiero symboliczny początek.

5. Przychody inne – 185 funtów (1.110 złotych).

Odgruzowywanie się przy okazji moich minimalistycznych zapędów przynosi dodatkowo całkiem niegłupie pieniądze. Super!

Czasami zdarza mi się mieć jakieś dodatkowe przychody, dlatego umieszczam tę rubrykę w moim miesięcznym budżecie.

6. Przychody z inwestycji – 0 funtów.

Oj tu jeszcze bardzo długo będzie zero. Najpierw spłata długów, później oszczędzanie, później inwestowanie, później dochody pasywne z inwestycji. Ale umieszczam tą kategorię żeby się motywować, do czego dążę i po co to wszystko.

Moje wydatki w marcu 2016 to 1.120 funtów (6.720 złotych).

1. Koszty prowadzenia firmy – 122 funty (732 złote).

Tutaj wchodzą trzy głowne koszty – administracyjne, reklama, podwykonawca.
Koszty administracyjne to materiały i sprzęt do wykonania projektów, konto bankowe, abonament telefoniczny firmowy, w sumie takie drobne rzeczy. Nie ma tu nic szczególnego.
Do tego dochodzi angielski Zus, czyli National Insurance Contribution, który w Anglii dla działalności gospodarczej wynosi 2 funty i 80 pensów tygodniowo (16 złotych) ale który umieszczam w kwocie Podatki, żeby nie mnożyć kategorii bez potrzeby.
W rzeczywistości jestem zwolniony z płacenia tych 2 funtów na angielski Zus, ale płacę i tak. Kiedyś szczegółowo napiszę o tym artykuł.

2. Koszty bloga – 37 funtów (222 złote).

Abonament na zdjęcia oraz hosting. Te dwie liczby będą stałe co miesiąc i SĄ WLICZONE w koszty prowadzenia firmy które są powyżej. Po prostu tak jest mi łatwiej, nie chcę wyodrębniać zbyt dużo kategorii. Tak więc tutaj te kwoty są tylko informacyjnie.

3. Wynajem domu i opłaty – 350 funtów (2.100 złotych).

Mieszkam na północy Anglii, w średniej wielkości mieście.
Wynajmuję 4-pokojowy dom z kuchnią, łazienką i małym ogrodem. Wspólnie z moim znajomym, Anglikiem, który zresztą ten dom kupił.

Dużo więcej szczegółów na temat tego czym się zajmuję w pracy etatowej i w mojej małej firmie, o tym gdzie i jak mieszkam itd. znajdziecie w pierwszym raporcie finansowym jaki opublikowałem, za Lipiec 2015.

4. Wydatki na życie – 246 funtów (1.476 złotych).

Wydatki na jedzenie, życie, transport i wszystkie pozostałe drobiazgi, jak chemia, kosmetyki czy leki.

Fryzjer co dwa tygodnie. Pralnia co dwa tygodnie – odbierają torbę ze wszystkim, dostaję z powrotem uprane / wysuszone / uprasowane / złożone w kosteczkę. Piękna sprawa.

Dodatkowe wydatki na jedzenie będą również w kategorii rozrywka – tyle że to będą restauracje i fastfoody, czyli wszystko „ponad normę”.

Dużo więcej szczegółów na temat tego czym się zajmuję w pracy etatowej i w mojej małej firmie, o tym gdzie i jak mieszkam itd. znajdziecie w pierwszym raporcie finansowym jaki opublikowałem, za Lipiec 2015.

5. Inne – 0 funtów (0 złotych).

Żadnych nietypowych wydatków w tym miesiącu.

W tym miejscu umieszczam większe wydatki, które nie należą do żadnej kategorii, na przykład prezenty, ubrania czy rzeczy.

6. Rozrywka – 58 funtów (348 złotych).

Kino regularnie co tydzień.

Zawieram tu również na przykład wydatki na jedzenie „na mieście”, jakąś kawę w drodze do pracy czy książki nie-poradnikowe itp.

7. Samochód: koszty – 0 funtów.

Miałem duże, luksusowe auto dobrej marki, kilkuletnie, z dużym benzynowym silnikiem.
Postanowiłem sprzedać samochód i żyć bez auta aż do spełnienia dwóch warunków:
Po pierwsze, zero jakichkolwiek długów.
Po drugie, przeorganizowanie finansów tak, żeby 40% dochodów szło na inwestycje i oszczędzanie. Wówczas będę mógł sobie pozwolić z powrotem na auto.
Na razie, muszę się obejść bez niego.
Jako że rzadko jeżdzę dalej niż 100 mil, a do pracy chodzę na piechotę, taki samochód to była czysta głupota.
Gdybym teraz kupował samochód, kupiłbym sobie jakiś mały. Co to za różnica.

Dużo więcej szczegółów na temat tego czym się zajmuję w pracy etatowej i w mojej małej firmie, o tym gdzie i jak mieszkam itd. znajdziecie w pierwszym raporcie finansowym jaki opublikowałem, za Lipiec 2015.

8. Samochód: paliwo – 0 funtów (0 złotych).

Nie ma samochodu – nie ma wydatków na paliwo. Proste!

9. Podatki – 252 funty (1.512 złotych).

Zaliczka na podatek z pracy etatowej. Podatki płaci się raz na rok, ale pracodawca płaci mi zaliczki na podatek od pensji każdego tygodnia.
Kwota wolna od podatku wynosi 11 tysięcy funtów rocznie (66 tysięcy złotych).
Ponieważ zarabiam więcej, mam zmieniony kod podatkowy żeby pracowawca odprowadzał więcej podatku niż standardowo. Pokryje to jakąś dopłatę za podatek i ubezpieczenie sprzed roku czy dwóch. Nie wnikam w to, wszystkim zajmuje się mój księgowy który raz w roku robi wszystko porządnie.

10. Odsetki od kredytów konsumpcyjnych – 92 funtów (552 złote).

Dlaczego odsetki od kredytów konsumpcyjnych traktuję jako osobny wydatek? Ponieważ, gdybym nie miał długów, te pieniądze które widzę w tym punkcie pozostałyby w moim portfelu.
Mógłbym je wydać na przyjemności albo na przykład zainwestować – kreując w ten sposób dodatkowe dochody.
Zamiast tego, pieniądze szlachetnie przeznaczam na nowy fotel dla dyrektora mojego banku. Co teraz jest modne wśród elity bankowej? Skóra z penisa zagrożonego wyginięciem wieloryba?
Odsetki od kredytów konsumpcyjnych to pieniądze wyrzucone, spalone, zniszczone. Czym szybciej sobie to uświadomimy, tym lepiej dla nas. (ZOBACZ: Masz długi konsumpcyjne i nie możesz się ich pozbyć? Zacznij od tych 2 rzeczy.

Moje długi w marcu 2016.

Spłata długów – 305 funtów (1.830 złotych).

Krótko – WOW!
Spłata długów konsumpcyjnych wraz z odsetkami. Dodatkowo odsetki wyodrębniam jako osobny wydatek.
Nie zaciągam żadnych, ale to żadnych nowych długów.
Niedługo zniszczę karty kredytowe. Spłacę jak najszybciej całe zadłużenie.
Do tego zlikwiduję debety na rachunkach.
Na koniec spłacę kredyt który wziąłem na rozwinięcie firmy a za który zmieniłem auto (postanowiłem jednak nie rozwijać firmy tylko zostać na etacie).
Nawet mi się nie chce nic więcej na ten temat pisać. Jestem na wojnie z długami!

Moje inwestycje w marcu 2016.

Inwestycja w dochody pasywne – 124 funty (744 złote).

Koszt obejmuje pierwszy testowy wydruk cyfrowy niewielkiej ilości egzemplarzy mojej pierwszej książki.
Moja książka właśnie została wydana.
O wszystkim oczywiście będę informował szczegółowo na blogu.

A jak Tobie minął marzec?