1

Czas na mój kolejny, ósmy już z kolei, a drugi w tym roku, raport miesięczny – całkowicie transparentny raport miesięczny przeciętnego polskiego emigranta w Anglii. Przez kolejny miesiąc udało mi się konsekwentnie spisywać wszystkie dochody oraz wydatki.

Zaczynamy.

Na własnym przykładzie pokazuję efekty zmian w podejściu do własnych finansów. Chcę aby wszystko co piszę na blogu było rzeczywiste, a nie upiększone i teoretyczne, dlatego postanowiłem być całkowicie transparentny i pokazywać konkretne efekty lub ich brak na moich własnych przychodach i wydatkach. Dla uniknięcia komplikacji kurs funta na moim blogu wynosi zawsze 6 złotych.

Co się wydarzyło w lutym 2016 roku.

1. Schudłem 11 kilogramów.

Od drugiego tygodnia stycznia, kiedy zważyłem się przy okazji pierwszej wizyty lekarkiej, do początku marca schudłem dokładnie o 10,80 kilograma.

Mówiąc krótko, żarty się skończyły. Wystarczy już drobnych zmian. Czas na poważne, życiowe zmiany. Takie o 180 stopni. Zacząłem od zdrowia. Za zdrowiem przyjdzie energia życiowa. Za energią życiową przyjdą zmiany w finansach, wyjście z długów, kolejne projekty, przedswięwzięcia, firma jedna i druga a na końcu zdobycie Mont Blanc. A to będzie dopiero początek.

Jeśli chodzi o szczegóły techniczne, to stosuję dietę, którą sam dla siebie opracowałem – mniej żrę i więcej się ruszam. Tyle mi wystarczy.

Jeszcze parę miesięcy, i będę mógł zacząć z „lajfstajlem” na moim blogu – zawalę czytelników i internet swoimi selfies 😉 Taki żarcik 😉

2. Założyłem drugą firmę – wydawnictwo.

Być może pojawią się wkrótce jakieś przychody z bloga, być może pojawią się wkrótce jakieś przychody z książki, być może pojawią się wkrótce jakieś przychody z ebooków – chcę być przygotowany.

Żeby wszystko było takie jak lubię, czyli proste, założyłem drugą, osobną firmę. Tym razem zajęło mi to tylko 4 sekundy, zamiast 7. (ZOBACZ: Jak założyć firmę w Wielkiej Brytanii w ciągu 7 sekund?)

3. Wydałem pierwszą książkę.

Książka będzie w sprzedaży od marca, aczkolwiek spodziewam się pierwszych przychodów z tego tytułu w kwietniu. Szczerze pisząc, to sam jestem ciekawy, jak to wyjdzie.

W każdym razie skrzętnie notuję wszystkie spostrzeżenia i doświadczenia w swoim WorkFlowy i w odpowiednim czasie podzielę się wrażeniami, jak zwykle transparentnie. I szczerze. Nawet, jeśli to będzie kompletna porażka. (ZOBACZ: Jak zorganizować sobie zadania, notatki i obowiązki – moje WorkFlowy.)

4. Powrót do blogowania.

Jeśli chodzi o blogowanie, zmieniło się wszystko. Przed przerwą, jeszcze w zeszłym roku, zrobiłem na blogu ankietę, której wyniki mnie zszokowały. Dowiedziałem się o swoim blogu, że jest znacznie lepszy i znacznie poważniejszy, niżbym kiedykolwiek sam o tym myślał. Dowiedziałem się o swoim pisaniu, że wcale nie jest takie głupie i wcale nie jest tylko dla mnie samego.

Tak więc od drugiej połowy marca zacznę traktować blogowanie znacznie bardziej serio. Tym bardziej, że przerwa w blogu odbiła się fatalnie na moim życiu, błyskawicznie wróciłem do moich złych nawyków, szczególnie finansowych. A poza tym, zwyczajnie się stęskniłem za pisaniem, które po prostu polubiłem.

5. Zostałem radykalnym minimalistą.

Jestem jeszcze młody i mogę trochę poeksperymentować z życiem. Tak sobie tłumaczę to, co zrobiłem.

Wzorem amerykańskich blogerów – minimalistów, mam już mniej niż 100 rzeczy. Wliczając ubrania.

W odróżnieniu od amerykańskich blogerów – minimalistów, nie oszukuję. Para bokserek to para bokserek, czyli jedna rzecz, a 12 par bokserek to 12 rzeczy, a nie jedna.

Będzie z tego osobny wpis, więc nie kontynuuję. W każdym razie jest… dziwnie. Miałem grubo ponad 3 tysiące przedmiotów, teraz mam mniej niż 100. Jest naprawdę dziwnie. Ale fajnie.

Co prawda dużej części przedmiotów jeszcze się nie pozbyłem fizycznie, sprzedają się, dużo idzie do organizacji charytatywnych poprzez angielskie Charity Shops (o których też kiedyś będzie wpis, bo to świetna sprawa). Ale są już całkowicie osobno, w innym pomieszczeniu, i czuję się jakbym już ich nie miał.

Między innymi nie mam telewizora. Ale to już od dawna. Był o tym osobny wpis. (ZOBACZ: Czy można żyć bez telewizji – 3 wspaniałe korzyści z braku telewizora.)

Nie mam również smartfona już od jakiegoś czasu. Będzie o tym osobny wpis, bo tak się z tego braku smarfona cieszę, i tak fajne zmiany w życiu to przyniosło, że muszę się tym podzielić na blogu.

Moje przychody, wydatki, spłata długów i inwestycje na wykresie.

Zdecydowałem, że poza liczbami, które są poniżej, moje raporty finansowe będę również publikował w dodatkowej postaci – wykresu liniowego.

35a

Mam oczywiście nadzieję, że te linie będą w przyszłości wędrowały w oczekiwanych kierunkach.Oczywiście poniżej znajdują się już bardziej szczegółowe liczby, ale taki wykres to dla mnie duże ułatwienie – mogę sobie wyraźnie zobaczyć jak to wszystko wygląda.

Moje przychody w lutym 2016 to 2.364 funty (14.184 złotych).

1. Przychody z pracy na etacie – 1.434 funty (8.604 złote).

Pracuję jako robotnik, szeregowy pracownik produkcji w nowoczesnej firmie, która zajmuje się produkcją niewielkich układów klimatyzacji i wentylacji. Jest to moja któraś z kolei praca w Anglii, pierwsza w jakiej zdecydowałem się pozostać na dłużej. Firma w której pracuję jest solidna, jestem w moim dziale jedynym imigrantem co ma dla mnie znaczenie. Minusem są bardzo niskie zarobki, bliskie płacy minimalnej.

Dużo więcej szczegółów na temat tego czym się zajmuję w pracy etatowej i w mojej małej firmie, o tym gdzie i jak mieszkam itd. znajdziecie w pierwszym raporcie finansowym jaki opublikowałem, za Lipiec 2015. Jakiś czas temu opublikowałem również, niejako od niechcenia, wpis – który nieoczekiwanie stał się jednym z najpopularniejszych wpisów na moim blogu – właśnie na temat pracy. Oto on: 5 powodów, dla których uwielbiam być robotnikiem w nowoczesnej fabryce.

2. Przychody z prowadzenia niewielkiej firmy w branży IT – 330 funtów (1.980 złotych).

Zajmuję się malutkimi pracami IT (na przykład instalacja sieci w małym biurze) dla małych firm przez kilka godzin w tygodniu. Są to praktycznie wyłącznie polskie firmy w Anglii, z mojej okolicy, a praca to w rzeczywistości moje hobby. Dochody z niej traktuję jako coś w rodzaju kieszonkowego, aczkolwiek zarabiam coraz więcej z tej dodatkowej działalności.
Docelowo myślę o rozwinięciu firmy, rozszerzeniu usług, a przede wszystkim o tym żeby zacząć pracować dla jak największej liczby małych angielskich firm za większe stawki.

Dużo więcej szczegółów na temat tego czym się zajmuję w pracy etatowej i w mojej małej firmie, o tym gdzie i jak mieszkam itd. znajdziecie w pierwszym raporcie finansowym jaki opublikowałem, za Lipiec 2015.

3. Przychody z bloga – 0 funtów.

Prawdziwe przychody z bloga to zmiany w moim życiu. Już teraz spisywanie wydatków wpłynęło na moje życie w sposób olbrzymi.
Nigdy nie upstrzę swojego bloga masą reklam. Nie ma takiej potrzeby.

4. Przychody inne – 600 funtów (3.600 złotych).

Odgruzowywanie się przy okazji moich minimalistycznych zapędów przynosi dodatkowo całkiem niegłupie pieniądze. Super!

Czasami zdarza mi się mieć jakieś dodatkowe przychody, dlatego umieszczam tę rubrykę w moim miesięcznym budżecie.

5. Przychody pasywne i z inwestycji – 0 funtów.

Oj tu jeszcze bardzo długo będzie zero. Najpierw spłata długów, później oszczędzanie, później inwestowanie, później dochody pasywne z inwestycji. Ale umieszczam tą kategorię żeby się motywować, do czego dążę i po co to wszystko.

Moje wydatki w lutym 2016 to 1.721 funtów (10.326 złotych).

1. Koszty prowadzenia firmy – 234 funtów (1.404 złote).

Sporo z tych pieniędzy to pewnego rodzaju inwestycje. Mam problem z kwalifikacją wydatków. Nie wiem dokładnie, jak zrobić podział między wydatkami na firmę a inwestycjami, które są osobno. Muszę to przemyśleć w wolnym czasie.

Tutaj wchodzą trzy głowne koszty – administracyjne, reklama, podwykonawca.
Koszty administracyjne to materiały i sprzęt do wykonania projektów, konto bankowe, abonament telefoniczny firmowy, w sumie takie drobne rzeczy. Nie ma tu nic szczególnego.
Do tego dochodzi angielski Zus, czyli National Insurance Contribution, który w Anglii dla działalności gospodarczej wynosi 2 funty i 80 pensów tygodniowo (16 złotych) ale który umieszczam w kwocie Podatki, żeby nie mnożyć kategorii bez potrzeby.
W rzeczywistości jestem zwolniony z płacenia tych 2 funtów na angielski Zus, ale płacę i tak. Kiedyś szczegółowo napiszę o tym artykuł.

2. Koszty bloga – 37 funtów (222 złote).

Abonament na zdjęcia oraz hosting. Te dwie liczby będą stałe co miesiąc i SĄ WLICZONE w koszty prowadzenia firmy które są powyżej. Po prostu tak jest mi łatwiej, nie chcę wyodrębniać zbyt dużo kategorii. Tak więc tutaj te kwoty są tylko informacyjnie.

3. Wynajem domu i opłaty – 350 funtów (2.100 złotych).

Mieszkam na północy Anglii, w średniej wielkości mieście.
Wynajmuję 4-pokojowy dom z kuchnią, łazienką i małym ogrodem. Wspólnie z moim znajomym, Anglikiem, który zresztą ten dom kupił.

Dużo więcej szczegółów na temat tego czym się zajmuję w pracy etatowej i w mojej małej firmie, o tym gdzie i jak mieszkam itd. znajdziecie w pierwszym raporcie finansowym jaki opublikowałem, za Lipiec 2015.

4. Wydatki na jedzenie i życie – 375 funtów (2.250 złotych).

W tym miesiącu wydałem szokująco dużo. Było to wynikiem pewnych moich eksperymentów między innymi z jedzeniem. W przyszłym miesiącu będzie już normalnie, tak jak ma być.

Dodatkowo w tym miesiącu pojawiły się wydatki na transport, które również zawierają się w powyższej kwocie.
Od razu piszę, że na jedzenie wydaję bardzo dużo i jest tu pole do dalszych oszczędności.
Dodatkowe wydatki na jedzenie będą również w kategorii rozrywka – tyle że to będą restauracje i fastfoody, czyli wszystko „ponad normę”.

Dużo więcej szczegółów na temat tego czym się zajmuję w pracy etatowej i w mojej małej firmie, o tym gdzie i jak mieszkam itd. znajdziecie w pierwszym raporcie finansowym jaki opublikowałem, za Lipiec 2015.

5. Inne – 214 funtów (1.284 złote).

Troszkę wydatków było. Prowizje od sprzedaży rzeczy. Wymieniłem część ubrań.

Fryzjer co dwa tygodnie. Pralnia co dwa tygodnie – odbierają torbę ze wszystkim, dostaję z powrotem uprane / wysuszone / uprasowane / złożone w kosteczkę. Piękna sprawa.

6. Rozrywka – 147 funtów (882 złote).

Kino co tydzień. Zawieram tu również na przykład wydatki na jedzenie „na mieście”, jakąś kawę w drodze do pracy itp.

7. Samochód: koszty – 0 funtów.

Miałem duże auto dobrej marki, kilkuletnie, z dużym benzynowym silnikiem.
Postanowiłem sprzedać samochód i żyć bez auta aż do spełnienia dwóch warunków:
Po pierwsze, zero jakichkolwiek długów.
Po drugie, przeorganizowanie finansów tak, żeby 40% dochodów szło na inwestycje i oszczędzanie. Wówczas będę mógł sobie pozwolić z powrotem na auto.
Na razie, muszę się obejść bez niego.
Jako że rzadko jeżdzę dalej niż 100 mil, a do pracy chodzę na piechotę, taki samochód to była czysta głupota.
Gdybym teraz kupował samochód, kupiłbym sobie jakiś mały. Co to za różnica.

Dużo więcej szczegółów na temat tego czym się zajmuję w pracy etatowej i w mojej małej firmie, o tym gdzie i jak mieszkam itd. znajdziecie w pierwszym raporcie finansowym jaki opublikowałem, za Lipiec 2015.

8. Samochód: paliwo – 0 funtów (0 złotych).

Nie ma samochodu – nie ma wydatków na paliwo. Proste!

9. Podatki – 252 funty (1.512 złotych).

Zaliczka na podatek z pracy etatowej. Podatki płaci się raz na rok, ale pracodawca płaci mi zaliczki na podatek od pensji każdego tygodnia.
Kwota wolna od podatku wynosi 11 tysięcy funtów rocznie (66 tysięcy złotych).
Ponieważ zarabiam więcej, mam zmieniony kod podatkowy żeby pracowawca odprowadzał więcej podatku niż standardowo. Pokryje to jakąś dopłatę za podatek i ubezpieczenie sprzed roku czy dwóch. Nie wnikam w to, wszystkim zajmuje się mój księgowy który raz w roku robi wszystko porządnie.

10. Odsetki od kredytów konsumpcyjnych – 149 funtów (894 złote).

Dlaczego odsetki od kredytów konsumpcyjnych traktuję jako osobny wydatek? Ponieważ, gdybym nie miał długów, te pieniądze które widzę w tym punkcie pozostałyby w moim portfelu.
Mógłbym je wydać na przyjemności albo na przykład zainwestować – kreując w ten sposób dodatkowe dochody.
Zamiast tego, pieniądze szlachetnie przeznaczam na nowy fotel dla dyrektora mojego banku. Co teraz jest modne wśród elity bankowej? Skóra z penisa zagrożonego wyginięciem wieloryba?
Odsetki od kredytów konsumpcyjnych to pieniądze wyrzucone, spalone, zniszczone. Czym szybciej sobie to uświadomimy, tym lepiej dla nas.

Moje długi w lutym 2016.

1. Spłata długów – 724 funty (4.344 złotych).

Krótko – WOW!
Spłata długów konsumpcyjnych wraz z odsetkami. Dodatkowo odsetki wyodrębniam jako osobny wydatek.
Nie zaciągam żadnych, ale to żadnych nowych długów.
Niedługo zniszczę karty kredytowe. Spłacę jak najszybciej całe zadłużenie.
Do tego zlikwiduję debety na rachunkach.
Na koniec spłacę kredyt który wziąłem na rozwinięcie firmy a za który zmieniłem auto (postanowiłem jednak nie rozwijać firmy tylko zostać na etacie).
Nawet mi się nie chce nic więcej na ten temat pisać. Jestem na wojnie z długami!

Moje inwestycje w lutym 2016.

Inwestycja w dochody pasywne – 93 funty (558 złotych).

Inwestycja w dochody pasywne obejmuje część wynagrodzenia dla ghost-writera oraz korektora, który pomaga mi przygotować książkę – poradnik. Moja książka właśnie zostaje wydana.
O wszystkim oczywiście będę informował szczegółowo na blogu.

A Ty? Jak Ci minął luty?