1

Listopad 2015 zapamiętam jako jeden z najlepszych miesięcy w tym roku. Wreszcie wprowadzane zmiany przynoszą konkretne efekty w moim życiu, a efekty powodują, że mam motywację do kolejnych dobrych zmian.

To tak jak z wychodzeniem z długów. Większość teoretyków internetowych twierdzi, żeby spłacać najpierw te długi, które mają największe oprocentowanie. Bo to matematycznie najlepszy sposób.
Tymczasem najlepsi blogerzy finansowi, którzy znają temat, polecają metodę śniegowej kuli. Zaczynamy od najmniejszych długów, ponieważ wyjdziemy z nich najszybciej. A efekty dodadzą nam paliwa i motywacji do wychodzenia z kolejnych.

Czas na mój kolejny, piąty już raport miesięczny – całkowicie transparentny raport miesięczny przeciętnego polskiego emigranta w Anglii. Przez kolejny miesiąc udało mi się konsekwentnie spisywać wszystkie dochody oraz wydatki.

Zaczynamy.

Na własnym przykładzie pokazuję efekty zmian w podejściu do własnych finansów. Chcę aby wszystko co piszę na blogu było rzeczywiste, a nie upiększone i teoretyczne, dlatego postanowiłem być całkowicie transparentny i pokazywać konkretne efekty lub ich brak na moich własnych przychodach i wydatkach. Dla uniknięcia komplikacji kurs funta na moim blogu wynosi zawsze 6 złotych.

Co się wydarzyło w listopadzie 2015 roku.

1. Likwidacja pierwszej karty kredytowej.

Miała miejsce mała uroczystość. Powiedziałem w pracy, że będę dwie godziny spóźniony. W banku z samego rana umówiłem spotkanie. Poprosiłem o wypowiedzenie umowy karty kredytowej. Miła (choć troszkę zdziwiona) pani w banku wyliczyła mi dokładnie ile mam zapłacić, zrobiłem to, i voila. Fajne uczucie.

2. Dochody pasywne – treść książki jest gotowa.

Treść mojej książki jest już gotowa i przechodzi ostatnie szlify. Do tego dochodzi korekta. Niestety, wyszedł mój brak doświadczenia jako wydawcy książek 🙂 W listopadzie i grudniu wszyscy, absolutnie wszyscy są strasznie zajęci, w tym mój ghost-writer, nie wspominając już o drukarniach. Dlatego do końca roku spokojnie wszystko dopracuję, założę również sklep internetowy do sprzedaży oraz przygotuję dokładny plan promocji i sprzedaży, a w styczniu książka zostanie wydana, zaraz po Nowym Roku.

3. Najmniejsze wydatki na jedzenie i rozrywkę od początku.

Listopad był miesiącem, w którym wydałem najmniej pieniędzy na życie, jedzenie i rozrywkę od początku mojego spisywania wydatków, czyli od lipca 2015. Najlepsze jest to, że prawie w ogóle nie widzę różnicy w komforcie życia. Nadal chodzę co tydzień do kina, byłem na wycieczkach czy w pubie. Po prostu – wybieram promocje, tańsze zestawy czy korzystam z promocji na bilety.

4. Fundusz awaryjny w wysokości 1.000 funtów, czyli 6.000 złotych.

Postanowiłem, że muszę mieć odłożone pieniądze na czarną godzinę. Zrobione! Fachowo nazywa się to funduszem awaryjnym. Postanowiłem również, że pieniądze te odłożę w taki sposób, żeby mieć do nich trudny dostęp. Jak to zrobiłem? O tym jest osobny wpis: Masz długi konsumpcyjne i nie możesz się ich pozbyć? Zacznij od tych 2 rzeczy.

5. Odsetki od kredytów konsumpcyjnych jako osobny wydatek.

Wróciłem do początku mojego bloga i zmieniłem wszystkie wpisy – raporty przychodów i wydatków. Umieściłem dodatkowo, w wydatkach, odsetki, opłaty i prowizje od kredytów konsumpcyjnych. Jeśli świadomość olbrzymich kwot jakie znikają nie pomoże mi w motywowaniu się do wyjścia z długów, to nie wiem co pomoże. Szczegóły można znaleźć w tym wpisie: Masz długi konsumpcyjne i nie możesz się ich pozbyć? Zacznij od tych 2 rzeczy.

6. Postanowiłem, że od przyszłego roku zostanę radykalnym minimalistą.

Coraz bardziej przemawia do mnie koncepcja minimalizmu. Mam jeszcze czas, nie mam jeszcze rodziny, mogę więc troszkę poeksperymentować z życiem. Postanowiłem, że od 1 stycznia 2016 roku wejdę w życie z mniej niż 100 przedmiotami, wliczając ubrania. W tym momencie mam ich ponad 3 tysiące, wliczając filmy czy książki, więc czeka mnie niezłe sprzątanie i odgruzowywanie się 🙂

7. Zrezygnowałem z posiadania i używania smartfona.

Nie mam już mojego ulubionego Sony Xperia Z Ultra – wielkiego smartfona z prawie 7-calowym ekranem. Zamiast tego mam… telefon Nokia 130. Najtańszy, jaki udało mi się znaleźć w Anglii. Nowy, ze sklepu, kosztował mnie 9 funtów, czyli 54 złote. Zamiast smarfona, mam telefon do prowadzenia rozmów oraz tablet – Samsung Galaxy S2 LTE 8 cali wraz z klawiaturą. Telefon jest wygodniejszy jako telefon, a tablet jest wygodniejszy jako tablet i czytnik książek. Próba połączenia tego w smarfonie nie wydawała mi się wygodna. Poza tym nie sprawdzam dzięki temu co chwilę maili, robię to 3-4 razy dziennie na o wiele wygodniejszym tablecie.

8. Życie bez samochodu.

Do życia bez samochodu można się przyzwyczaić o wiele łatwiej, niż sądziłem. Tym bardziej, że utrzymanie auta w Anglii jest naprawdę drogie, o wiele droższe, niż jego zakup. Samochód można wynająć, można wziąć taksówkę, można jechać pociągiem. Odkryłem jak fajnie jeździ się pociągami w Anglii – stoliczki, wygoda, punktualność, żadnych korków, można wyciągnąć tablet i popracować albo poczytać. Nie wspominając o tym, że wysiadamy w samym centrum miasta i nie musimy się do niego przebijać samochodem przez przedmieścia. Nie jest źle.

9. Koniec z toksycznymi ludźmi w moim życiu.

Szczególnie dotyczy to pracy na etacie. Negatywne osoby, które niczego dobrego nie wnoszą do mojego życia, będą otrzymywały lekkie skinienie głowy na dzień dobry, i tyle. Przez pozostałą część dnia będę ich unikał. Efekty – jak dotychczas wspaniałe. Minimalna ilość narzekań na wszystko po kolei, która do mnie dochodzi, w połączeniu z brakiem telewizji i drastycznym ograniczeniem przeglądania internetu, w szczególności portali internetowych przynosi efekty w które trudno uwierzyć. Jest naprawdę nieźle!

10. Czas dla przyjaciół.

Listopad to również czas spotkań z przyjaciółmi. I nie ma, że nikt nie ma czasu. Udało się zorganizować dwie fantastyczne imprezy, udało się nawet zorganizować krótki wyjazd – tak ma zostać!

11. Kolejny miesiąc zapisywania przychodów i wydatków.

Kontynuuję zapisywanie wszystkich przychodów i wydatków. Obserwuję wpływ, jaki zapisywanie przychodów i wydatków ma na moje zachowanie – i jest to wpływ bardzo pozytywny. Wiele razy zdarzało mi się nie wydać pieniędzy, ponieważ wiedziałem że będzie to wydatek który będę musiał zapisać i pogorszy mi to wszystkie podsumowania. Zmniejszyła się liczba fast-foodów i kaw „na mieście” – super!

12. Stabilny rozwój mojego bloga Mniej.org.

24 lipca 2015 roku opublikowałem pierwszy wpis na blogu. Widzę że stabilnie rośnie liczba odwiedzin, pojawiają się linki do mojego bloga, dostaję maile i komentarze. Jest naprawdę dobrze. Niedługo na moim blogu będzie ponad 8 TYSIĘCY odwiedzin! Wow!

Moje przychody, wydatki, spłata długów i inwestycje na wykresie.

Zdecydowałem, że poza liczbami, które są poniżej, moje raporty finansowe będę również publikował w dodatkowej postaci – wykresu liniowego.

22a

Mam oczywiście nadzieję, że te linie będą w przyszłości wędrowały w oczekiwanych kierunkach.Oczywiście poniżej znajdują się już bardziej szczegółowe liczby, ale taki wykres to dla mnie duże ułatwienie – mogę sobie wyraźnie zobaczyć jak to wszystko wygląda.

Moje przychody w listopadzie 2015 to 1.845 funtów (11.070 złotych).

1. Przychody z pracy na etacie – 1.404 funty (8.424 złote).

Pracuję jako robotnik, szeregowy pracownik produkcji w nowoczesnej firmie, która zajmuje się produkcją niewielkich układów klimatyzacji i wentylacji. Jest to moja któraś z kolei praca w Anglii, pierwsza w jakiej zdecydowałem się pozostać na dłużej. Firma w której pracuję jest solidna, jestem w moim dziale jedynym imigrantem co ma dla mnie znaczenie. Minusem są bardzo niskie zarobki, bliskie płacy minimalnej.

Dużo więcej szczegółów na temat tego czym się zajmuję w pracy etatowej i w mojej małej firmie, o tym gdzie i jak mieszkam itd. znajdziecie w pierwszym raporcie finansowym jaki opublikowałem, za Lipiec 2015.

2. Przychody z prowadzenia niewielkiej firmy w branży IT – 340 funtów (2.040 złotych).

Zajmuję się malutkimi pracami IT (na przykład instalacja sieci w małym biurze) dla małych firm przez kilka godzin w tygodniu. Są to praktycznie wyłącznie polskie firmy w Anglii, z mojej okolicy, a praca to w rzeczywistości moje hobby. Dochody z niej traktuję jako coś w rodzaju kieszonkowego, aczkolwiek zarabiam coraz więcej z tej dodatkowej działalności.
Docelowo myślę o rozwinięciu firmy, rozszerzeniu usług, a przede wszystkim o tym żeby zacząć pracować dla jak największej liczby małych angielskich firm za większe stawki.

Dużo więcej szczegółów na temat tego czym się zajmuję w pracy etatowej i w mojej małej firmie, o tym gdzie i jak mieszkam itd. znajdziecie w pierwszym raporcie finansowym jaki opublikowałem, za Lipiec 2015.

3. Przychody z bloga – 0 funtów.

Prawdziwe przychody z bloga to zmiany w moim życiu. Już teraz spisywanie wydatków wpłynęło na moje życie w sposób olbrzymi.
Nigdy nie upstrzę swojego bloga masą reklam. Nie ma takiej potrzeby.

4. Przychody inne – 101 funtów (606 złotych).

Początek minimalizmu i odgruzowywania życia a przy okazji pojawiły się dodatkowe pieniądze z pozbywania się rzeczy 😉
Czasami zdarza mi się mieć jakieś dodatkowe przychody, dlatego umieszczam tę rubrykę w moim miesięcznym budżecie.

5. Przychody pasywne i z inwestycji – 0 funtów.

Oj tu jeszcze bardzo długo będzie zero. Najpierw spłata długów, później oszczędzanie, później inwestowanie, później dochody pasywne z inwestycji. Ale umieszczam tą kategorię żeby się motywować, do czego dążę i po co to wszystko.

Moje wydatki w listopadzie 2015 to 1.355 funtów (8.130 złotych). Nareszcie!

1. Koszty prowadzenia firmy – 111 funtów (666 złotych).

Tutaj wchodzą trzy głowne koszty – administracyjne, reklama, podwykonawca.
Koszty administracyjne to materiały i sprzęt do wykonania projektów, konto bankowe, abonament telefoniczny firmowy, w sumie takie drobne rzeczy. Nie ma tu nic szczególnego.
Do tego dochodzi angielski Zus, czyli National Insurance Contribution, który w Anglii dla działalności gospodarczej wynosi 2 funty i 80 pensów tygodniowo (16 złotych) ale który umieszczam w kwocie Podatki, żeby nie mnożyć kategorii bez potrzeby.
W rzeczywistości jestem zwolniony z płacenia tych 2 funtów na angielski Zus, ale płacę i tak. Kiedyś szczegółowo napiszę o tym artykuł.

2. Koszty bloga – 37 funtów (222 złote).

Abonament na zdjęcia oraz hosting. Te dwie liczby będą stałe co miesiąc i SĄ WLICZONE w koszty prowadzenia firmy które są powyżej. Po prostu tak jest mi łatwiej, nie chcę wyodrębniać zbyt dużo kategorii. Tak więc tutaj te kwoty są tylko informacyjnie.

3. Wynajem domu i opłaty – 350 funtów (2.100 złotych).

Mieszkam na północy Anglii, w średniej wielkości mieście.
Wynajmuję 4-pokojowy dom z kuchnią, łazienką i małym ogrodem. Wspólnie z moim znajomym, Anglikiem, który zresztą ten dom kupił.

Dużo więcej szczegółów na temat tego czym się zajmuję w pracy etatowej i w mojej małej firmie, o tym gdzie i jak mieszkam itd. znajdziecie w pierwszym raporcie finansowym jaki opublikowałem, za Lipiec 2015.

4. Wydatki na jedzenie i życie – 295 funtów (1.770 złotych).

Nareszcie! Konsekwentnie zmniejszam wydatki na życie.
Dodatkowo w tym miesiącu pojawiły się wydatki na transport, które również zawierają się w powyższej kwocie.
Od razu piszę, że na jedzenie wydaję bardzo dużo i jest tu pole do dalszych oszczędności.
Dodatkowe wydatki na jedzenie będą również w kategorii rozrywka – tyle że to będą restauracje i fastfoody, czyli wszystko „ponad normę”.

Dużo więcej szczegółów na temat tego czym się zajmuję w pracy etatowej i w mojej małej firmie, o tym gdzie i jak mieszkam itd. znajdziecie w pierwszym raporcie finansowym jaki opublikowałem, za Lipiec 2015.

5. Inne – 54 funty (324 złote).

Nareszcie! Najmniejsze wydatki w tej kategorii od początku ich spisywania przez ostatnie 2 miesiące.
Fryzjer co dwa tygodnie. Pralnia co dwa tygodnie – odbierają torbę ze wszystkim, dostaję z powrotem uprane / wysuszone / uprasowane / złożone w kosteczkę. Piękna sprawa.

6. Rozrywka – 98 funtów (588 złotych).

Jeszcze nigdy tak mało nie wydawałem na rozrywkę.
Nareszcie! Kolejna kategoria, w której konsekwentnie zmniejszam wydatki i kompletnie nie widzę różnicy! Cztery miesiące pod rząd zmniejszam wydatki na rozrywkę, a w tym miesiącu to już w ogóle rewelacja!
Najfajniejsze jest to, że kompletnie nie widzę różnicy czy spadku jakości życia. Nadal chodzę co tydzień do kina, do restauracji i jeżdzę na wycieczki – wszystko jest jednak o wiele bardziej rozsądne.
Korzystam z promocji, wybieram tańsze zestawy – a i tak nie widzę różnicy. Jest tu być może nadal pole do oszczędności.

7. Samochód: koszty – 50 funtów (300 złotych).

Rozliczenie i dopłata do zamknięcia umowy ubezpieczenia.
Mam Miałem duże auto dobrej marki, kilkuletnie, z dużym benzynowym silnikiem.
Postanowiłem sprzedać samochód i żyć bez auta aż do spełnienia dwóch warunków:
Po pierwsze, zero jakichkolwiek długów.
Po drugie, przeorganizowanie finansów tak, żeby 40% dochodów szło na inwestycje i oszczędzanie. Wówczas będę mógł sobie pozwolić z powrotem na auto.
Na razie, muszę się obejść bez niego.
Jako że rzadko jeżdzę dalej niż 100 mil, a do pracy chodzę na piechotę, taki samochód to była czysta głupota.
Gdybym teraz kupował samochód, kupiłbym sobie jakiś mały. Co to za różnica.

Dużo więcej szczegółów na temat tego czym się zajmuję w pracy etatowej i w mojej małej firmie, o tym gdzie i jak mieszkam itd. znajdziecie w pierwszym raporcie finansowym jaki opublikowałem, za Lipiec 2015.

8. Samochód: paliwo – 0 funtów (0 złotych).

Nie ma samochodu – nie ma wydatków na paliwo. Proste!

9. Podatki – 238 funtów (1.428 złotych).

Zaliczka na podatek z pracy etatowej. Podatki płaci się raz na rok, ale pracodawca płaci mi zaliczki na podatek od pensji każdego tygodnia.
Kwota wolna od podatku wynosi 11 tysięcy funtów rocznie (66 tysięcy złotych).
Ponieważ zarabiam więcej, mam zmieniony kod podatkowy żeby pracowawca odprowadzał więcej podatku niż standardowo. Pokryje to jakąś dopłatę za podatek i ubezpieczenie sprzed roku czy dwóch. Nie wnikam w to, wszystkim zajmuje się mój księgowy który raz w roku robi wszystko porządnie.

10. Odsetki od kredytów konsumpcyjnych – 159 funtów (954 złote).

Dlaczego odsetki od kredytów konsumpcyjnych traktuję jako osobny wydatek? Ponieważ, gdybym nie miał długów, te pieniądze które widzę w tym punkcie pozostałyby w moim portfelu.
Mógłbym je wydać na przyjemności albo na przykład zainwestować – kreując w ten sposób dodatkowe dochody.
Zamiast tego, pieniądze szlachetnie przeznaczam na nowy fotel dla dyrektora mojego banku. Co teraz jest modne wśród elity bankowej? Skóra z penisa zagrożonego wyginięciem wieloryba?
Odsetki od kredytów konsumpcyjnych to pieniądze wyrzucone, spalone, zniszczone. Czym szybciej sobie to uświadomimy, tym lepiej dla nas.

Moje długi w listopadzie 2015.

1. Spłata długów – 1.291 funtów (7.746 złotych).

Krótko – WOW!
Spłata długów konsumpcyjnych wraz z odsetkami. Dodatkowo odsetki wyodrębniam jako osobny wydatek.
Nie zaciągam żadnych, ale to żadnych nowych długów.
Niedługo zniszczę karty kredytowe. Spłacę jak najszybciej całe zadłużenie.
Do tego zlikwiduję debety na rachunkach.
Na koniec spłacę kredyt który wziąłem na rozwinięcie firmy a za który zmieniłem auto (postanowiłem jednak nie rozwijać firmy tylko zostać na etacie).
Nawet mi się nie chce nic więcej na ten temat pisać. Jestem na wojnie z długami!