1

Czas na mój kolejny, trzynasty (trzynastka jest dla mnie bardzo szczęśliwą liczbą, od dzieciństwa) już z kolei, a siódmy w tym roku, raport miesięczny – całkowicie transparentny raport miesięczny przeciętnego polskiego emigranta w Anglii. Przez kolejny miesiąc udało mi się konsekwentnie spisywać wszystkie dochody oraz wydatki.

Zaczynamy.

Na własnym przykładzie pokazuję efekty zmian w podejściu do własnych finansów. Chcę aby wszystko co piszę na blogu było rzeczywiste, a nie upiększone i teoretyczne, dlatego postanowiłem być całkowicie transparentny i pokazywać konkretne efekty lub ich brak na moich własnych przychodach i wydatkach. Dla uniknięcia komplikacji kurs funta na moim blogu wynosi zawsze 6 złotych (ostatnio to się troszkę rozjeżdża z rzeczywistością, no ale przecież kurs funta do złotówki jest dla mnie nieistotny, zarabiam funty i wydaję funty… o wiele ważniejsze wydają mi się zmiany trendów moich zarobków i wydatków, a to można pokazać tylko utrzymując stały kurs funta na blogu).



Ten wpis należy do cyklu Raporty Zarobków i Wydatków – kliknij tutaj aby zobaczyć wszystkie wpisy.


Co się wydarzyło w lipcu 2016 roku.

1. NAJNIŻSZE WYDATKI OD 5 LAT!

Jeszcze nigdy, chyba nawet od samego początku, odkąd mieszkam w Anglii, nie udało mi się zejść z wydatkami (wliczając podatki!) poniżej 1.000 funtów miesięcznie.

W lipcu 2016 roku postanowiłem sobie naprawdę przycisnąć pasa i zobaczyć, jak będzie. Z ciekawości.

To „przyciskanie pasa” to oczywiście troszkę figura retoryczna, wcale nie mam zamiaru rezygnować z cotygodniowego kina czy wizyt w pubie i z wycieczek 2 razy w miesiącu. Po prostu – wszystko robię oszczędniej, wybieram promocyjne oferty, planuję weekendy wcześniej itp.

Wiem, że to jednorazowa sprawa. W sierpniu lecę na urlop do Polski, więc o niskich wydatkach nie ma mowy, od września szykują się pewne zmiany w moim życiu, które również pociągną za sobą wzrost wydatków (ale również, mam nadzieję, wzrost dochodów).

Byłem dość zajęty pracą, ale nie zawodową albo własną firmą, lecz projektami które przygotowuję „na boku”, w tym charytatywnymi. Mam nadzieję, że ujrzą światło dzienne do końca roku.

Do tego dochodzi dość ścisła dieta, postanowiłem się wyleczyć z cukrzycy (na szczęście mam tę najłagodniejszą odmianę, z którą można sobie poradzić po prostu bardzo ostro zmieniając tryb życia).

Efekt?

Od 5 lat nie udało mi się wydać mniej, niż 1.000 funtów w ciągu miesiąca. Aż do teraz. Wręcz ciężko uwierzyć. Najlepsze jest to, że nadal chodziłem sobie do kina, do pubu i na krótkie wycieczki – po prostu oglądam z dwóch stron każdego funta, zanim go wydam.

Pomaga też przejście na gotówkę. W każdy piątek i w każdy poniedziałek wypłacam sobie z bankomatu pieniądze na życie i na rozrywkę. Karty zostają w domu.

2. Praca dla Brytyjczyków.

W lipcu skończyłem mały projekt dla angielskiego klienta, w sierpniu i wrześniu szykują się następne.

Wrażenia z pracy dla Anglików są na tyle ciekawe, że postanowiłem im poświęcić osobny wpis. Największą różnicą jest podejście do współpracy.

O ile dla Polaków na pierwszym miejscu (oczywiście, to uogólnienie, ale nawet uogólnienia skądś się biorą) jest cena, o tyle dla Brytyjczyka liczą się przede wszystkim referencje.

Zawsze byłem zdziwiony cenami usług w Wielkiej Brytanii – tu jest po prostu drogo. Coraz bardziej rozumiem, dlaczego tak jest.

W każdym razie, jeśli mieszkasz w Wielkiej Brytanii i masz tutaj malutką firmę – i jeśli pracujesz głównie dla Polaków – zainteresuj się pracą dla Brytyjczyków. Jest nas tu milion, ale ich tu jest 60 milionów 😉

3. Wszystkie wydatki – OD NOWA.

Lipiec był dla mnie miesiącem, w którym bardzo mocno przyglądałem się swojemu życiu i swoim finansom.

Bardzo, bardzo dużo się u mnie zmieni. Czas płynie, a marzenia (na przykład przeprowadzka) jakoś dziwnie odkładają się same na później.

W lipcu postanowiłem raz a dobrze uporządkować swoje finanse. Zmieniłem operatorów (telefon komórkowy, telefony do Polski, bank, konto firmowe itd.). Przyjrzałem się również wydatkom firmowym i zidentyfikowałem, na co niepotrzebnie wydaję pieniądze.

Efekt? Finanse są o wiele bardziej przejrzyste. Teraz czekam, aż mi się skończą kolejne dwie umowy – na początku przyszłego roku.

Wiecie, co mi najbardziej pomaga, jeśli chodzi o takie „duperele”? Obliczenie kosztów marzeń…

Ile kosztuje przeprowadzka do wymarzonej miejscowości? Ile kosztuje posiadanie własnego samolotu w ramach „syndykatu” kilku właścicieli? Ile kosztuje wyprawa na Mont Blanc?

To, co mnie zszokowało: gdybym od 10 lat tak zarządzał swoimi finansami, jak robię to od niedawna, miałbym własny samolot, mieszkałbym w wymarzonej miejscowości (drogiej jak cholera, pełnej brytyjskich milionerów, ale bezpiecznej i ślicznej jak z obrazka) a na koncie miałbym wyprawy dookoła świata, wejście na szczyt Mont Blanc oraz wyprawę na Mount Everest (oczywiście bez zdobywania szczytu, ale gdzieś na wysokość ostatnich obozów bym wlazł)…

Dlatego KAŻDY mój drobny wydatek – kawę na mieście, telefon, te wszystkie pierdoły, które gdzieś nam znikają w codziennym życiu – każdy z tych wydatków zapisuję jako koszt w ciągu 5 lat.

Efekt? Nie chciało mi się iść do banku, żeby zmienić konto firmowe. Z takiego, które kosztuje 5 funtów miesięcznie (30 złotych) na takie, które jest za darmo.

Ale jeśli te 5 funtów pomnożymy przez koszt tego konta w ciągu 5 lat, nagle mamy 300 funtów, czyli 1,5 tysiąca złotych.

A zmiana konta to, cholera, dwie godziny. Tyle mi to zajęło… Bez komentarza. To samo z operatorem komórki itp. itd. Przyjrzyjcie się drobnym wydatkom w skali lat!

Ja tam wolę mieszkać w ślicznej miejscowości i mieć samolot 🙂

Moje przychody, wydatki, spłata długów i inwestycje na wykresie.

Zdecydowałem, że poza liczbami, które są poniżej, moje raporty finansowe będę również publikował w dodatkowej postaci – wykresu liniowego.

56a

Mam oczywiście nadzieję, że te linie będą w przyszłości wędrowały w oczekiwanych kierunkach.Oczywiście poniżej znajdują się już bardziej szczegółowe liczby, ale taki wykres to dla mnie duże ułatwienie – mogę sobie wyraźnie zobaczyć jak to wszystko wygląda.

Moje przychody w lipcu 2016 to £2.049 (12.294 zł).

1. Przychody z pracy na etacie – £1.434 (8.604 zł).

Pracuję jako robotnik, szeregowy pracownik produkcji w nowoczesnej firmie, która zajmuje się produkcją niewielkich układów klimatyzacji i wentylacji. Jest to moja któraś z kolei praca w Anglii, pierwsza w jakiej zdecydowałem się pozostać na dłużej. Firma w której pracuję jest solidna, jestem w moim dziale jedynym imigrantem co ma dla mnie znaczenie. Minusem są bardzo niskie zarobki, bliskie płacy minimalnej.

Dużo więcej szczegółów na temat tego czym się zajmuję w pracy etatowej i w mojej małej firmie, o tym gdzie i jak mieszkam itd. znajdziecie w pierwszym raporcie finansowym jaki opublikowałem, za Lipiec 2015. Jakiś czas temu opublikowałem również, niejako od niechcenia, wpis – który nieoczekiwanie stał się jednym z najpopularniejszych wpisów na moim blogu – właśnie na temat pracy. Oto on: 5 powodów, dla których uwielbiam być robotnikiem w nowoczesnej fabryce.

2. Przychody z malutkiej działalności informatycznej – £615 (3.690 zł).

Zajmuję się malutkimi pracami IT (na przykład instalacja sieci w małym biurze) dla małych firm przez kilka godzin w tygodniu. Są to praktycznie wyłącznie polskie firmy w Anglii, z mojej okolicy, a praca to w rzeczywistości moje hobby. Dochody z niej traktuję jako coś w rodzaju kieszonkowego, aczkolwiek zarabiam coraz więcej z tej dodatkowej działalności.
Docelowo myślę o rozwinięciu firmy, rozszerzeniu usług, a przede wszystkim o tym żeby zacząć pracować dla jak największej liczby małych angielskich firm za większe stawki. W czerwcu 2016 roku rozpocząłem współpracę z Brytyjką, która zajmuje się podobną działalnością.

Dużo więcej szczegółów na temat tego czym się zajmuję w pracy etatowej i w mojej małej firmie, o tym gdzie i jak mieszkam itd. znajdziecie w pierwszym raporcie finansowym jaki opublikowałem, za Lipiec 2015.

3. Przychody z malutkiej działalności wydawniczej – £0 (0 zł).

W lipcu, sierpniu i wrześniu nie planuję przychodów z tej działalności. Zamiast tego – cisza przed burzą. Troszkę się przegrupowuję, jak przed bitwą 🙂

Ta grupa przychodów to blog (na razie symboliczne przychody), wydawanie książek (pierwsza już za mną) oraz ebooków (pierwsze trzy przede mną).

Prawdziwe przychody z bloga to zmiany w moim życiu. Już teraz spisywanie wydatków wpłynęło na moje życie w sposób olbrzymi.
Nigdy nie upstrzę swojego bloga masą reklam. Nie ma takiej potrzeby. Tylko i wyłącznie afiliacja i współpraca z firmami, których sam używam, znam i mogę polecić.

4. Przychody inne – £0 (0 zł).

Czasami zdarza mi się mieć jakieś dodatkowe przychody, dlatego umieszczam tę rubrykę w moim miesięcznym budżecie.

5. Przychody z inwestycji – £0 (0 zł).

Moja pierwsza malutka inwestycja w akcje Volkswagena przynosi zyski, miałem nosa i kupiłem akcje w dołku, ale oczywiście – po pierwsze – są one symboliczne ze względu na kwotę inwestycji, a po drugie – przychody z inwestycji wpisuję w moim budżecie dopiero wówczas, kiedy inwestycja zostanie zamknięta.

Moje wydatki w lipcu 2016 to £970 (5.820 zł).

1. Koszty prowadzenia firm – £47 (282 zł).

Tutaj wchodzą trzy głowne koszty – administracyjne, reklama, podwykonawcy.

Koszty administracyjne to materiały i sprzęt do wykonania projektów, konto bankowe, abonament telefoniczny firmowy, w sumie takie drobne rzeczy. Nie ma tu nic szczególnego.

Do tego dochodzi angielski Zus, czyli National Insurance Contribution, który w Anglii dla działalności gospodarczej wynosi 2 funty i 80 pensów tygodniowo (16 złotych) ale który umieszczam w kwocie Podatki, żeby nie mnożyć kategorii bez potrzeby.

W rzeczywistości jestem zwolniony z płacenia tych 2 funtów na angielski Zus, ale płacę i tak. Kiedyś szczegółowo napiszę o tym artykuł.

W lipcu 2016 roku bardzo mocno „przetrzebiłem” moje wydatki na firmy. Zlikwidowałem wszystkie wydatki „wątpliwe”, zmieniłem konta bankowe, abonamenty na telefony itd. Nawet takie drobne zmiany w skali lat dają olbrzymie oszczędności.

2. Koszty bloga – £19 (114 zł).

Abonament na zdjęcia oraz hosting. Te dwie liczby będą stałe co miesiąc i SĄ WLICZONE w koszty prowadzenia firmy które są powyżej. Po prostu tak jest mi łatwiej, nie chcę wyodrębniać zbyt dużo kategorii. Tak więc tutaj te kwoty są tylko informacyjnie.

W lipcu 2016 roku przeniosłem bloga na nowy serwer, plus zmieniłem abonament na płatne, komercyjne zdjęcia na tańszy, w tańszej firmie. W końcu mój blog to teksty, zdjęcia są tylko dekoracyjnie.

3. Wynajem domu i opłaty – £350 (2.100 zł).

Mieszkam na północy Anglii, w średniej wielkości mieście.

Wynajmuję 4-pokojowy dom z kuchnią, łazienką i małym ogrodem. Wspólnie z moim znajomym, Anglikiem, który zresztą ten dom kupił.

W marcu 2016 dom przeszedł remont i stał się 3-pokojowy. Zamiast jednego pokoju mamy powiększony korytarz na piętrze i… domową siłownię. Co godzinkę lub wskakuję sobie na jedno z urządzeń z odtwarzaczem mp3 na kilka lub kilkanaście minut, a praca przed komputerem albo blogiem od razu robi się inna po powrocie 🙂

Dużo więcej szczegółów na temat tego czym się zajmuję w pracy etatowej i w mojej małej firmie, o tym gdzie i jak mieszkam itd. znajdziecie w pierwszym raporcie finansowym jaki opublikowałem, za Lipiec 2015.

4. Wydatki na życie – £190 (1.140 zł).

Wydatki na jedzenie, życie, transport i wszystkie pozostałe drobiazgi, jak chemia, kosmetyki czy leki.

Fryzjer co dwa tygodnie. Pralnia co dwa tygodnie – odbierają torbę ze wszystkim, dostaję z powrotem uprane / wysuszone / uprasowane / złożone w kosteczkę. Piękna sprawa.

Dodatkowe wydatki na jedzenie będą również w kategorii rozrywka – tyle że to będą restauracje i fastfoody, czyli wszystko „ponad normę”.

Dużo więcej szczegółów na temat tego czym się zajmuję w pracy etatowej i w mojej małej firmie, o tym gdzie i jak mieszkam itd. znajdziecie w pierwszym raporcie finansowym jaki opublikowałem, za Lipiec 2015.

5. Inne – £15 (90 zł).

W tym miejscu umieszczam większe wydatki, które nie należą do żadnej kategorii, na przykład prezenty, ubrania czy rzeczy.

6. Rozrywka – £38 (228 zł).

Kino regularnie co tydzień.

Zawieram tu również na przykład wydatki na jedzenie „na mieście”, jakąś kawę w drodze do pracy czy książki nie-poradnikowe itp. Coraz tego mniej, bo coraz bardziej skupiam się na oszczędzaniu na prawdziwe cele – jak własny samolot, wyprawa na Mont Blanc i później Mount Everest (no dobrze, na szczyt Everestu nie uda mi się wleźć, ale na jakąś wysokość na pewno) czy regularne wakacje za granicą minimum co 3 miesiące.

7. Samochód: koszty – £0 (0 zł).

Miałem duże, luksusowe auto dobrej marki, kilkuletnie, z dużym benzynowym silnikiem.
Postanowiłem sprzedać samochód i żyć bez auta aż do spełnienia dwóch warunków:
Po pierwsze, zero jakichkolwiek długów.
Po drugie, przeorganizowanie finansów tak, żeby 40% dochodów szło na inwestycje i oszczędzanie. Wówczas będę mógł sobie pozwolić z powrotem na auto.
Na razie, muszę się obejść bez niego.
Jako że rzadko jeżdzę dalej niż 100 mil, a do pracy chodzę na piechotę, taki samochód to była czysta głupota.

Gdybym teraz kupował samochód, kupiłbym sobie jakiś mały. Co to za różnica.

Dużo więcej szczegółów na temat tego czym się zajmuję w pracy etatowej i w mojej małej firmie, o tym gdzie i jak mieszkam itd. znajdziecie w pierwszym raporcie finansowym jaki opublikowałem, za Lipiec 2015.

8. Samochód: paliwo – £0 (0 zł).

Nie ma samochodu – nie ma wydatków na paliwo. Proste!

9. Podatki – £252 (1.512 zł).

Zaliczka na podatek z pracy etatowej. Podatki płaci się raz na rok, ale pracodawca płaci mi zaliczki na podatek od pensji każdego tygodnia.
Kwota wolna od podatku wynosi 11 tysięcy funtów rocznie (66 tysięcy złotych).
Ponieważ zarabiam więcej, mam zmieniony kod podatkowy żeby pracowawca odprowadzał więcej podatku niż standardowo. Pokryje to jakąś dopłatę za podatek i ubezpieczenie sprzed roku czy dwóch. Nie wnikam w to, wszystkim zajmuje się mój księgowy który raz w roku robi wszystko porządnie.

10. Odsetki od kredytów konsumpcyjnych – £78 (468 zł).

Dlaczego odsetki od kredytów konsumpcyjnych traktuję jako osobny wydatek? Ponieważ, gdybym nie miał długów, te pieniądze które widzę w tym punkcie pozostałyby w moim portfelu.
Mógłbym je wydać na przyjemności albo na przykład zainwestować – kreując w ten sposób dodatkowe dochody.
Zamiast tego, pieniądze szlachetnie przeznaczam na nowy fotel dla dyrektora mojego banku. Co teraz jest modne wśród elity bankowej? Skóra z penisa zagrożonego wyginięciem wieloryba?
Odsetki od kredytów konsumpcyjnych to pieniądze wyrzucone, spalone, zniszczone. Czym szybciej sobie to uświadomimy, tym lepiej dla nas. (ZOBACZ: Masz długi konsumpcyjne i nie możesz się ich pozbyć? Zacznij od tych 2 rzeczy.

Moje długi w lipcu 2016.

Spłata długów – £505 (3.030 zł).

Krótko – WOW!
Spłata długów konsumpcyjnych wraz z odsetkami. Dodatkowo odsetki wyodrębniam jako osobny wydatek.
Nie zaciągam żadnych, ale to żadnych nowych długów.
Niedługo zniszczę karty kredytowe. Spłacę jak najszybciej całe zadłużenie.
Do tego zlikwiduję debety na rachunkach.
Na koniec spłacę kredyt który wziąłem na rozwinięcie firmy a za który zmieniłem auto (postanowiłem jednak nie rozwijać firmy tylko zostać na etacie).
Nawet mi się nie chce nic więcej na ten temat pisać. Jestem na wojnie z długami!

Moje inwestycje w lipcu 2016.

Inwestuję swój czas.

Wreszcie zabrałem się za realizację projektów, które chodziły mi po głowie od lat. Własna książka w nowej odsłonie, wydawnictwo ebooków, fundacja charytatywna – w lipcu chyba po raz pierwszy tak naprawdę pracowałem nad przyszłością – nad czymś, co będzie długodystansowymi projektami. Coraz więcej w moim życiu strategii, coraz mniej – życia i pracy z dnia na dzień. To dobrze. Zobaczymy, co z tego będzie.



Ten wpis należy do cyklu Raporty Zarobków i Wydatków – kliknij tutaj aby zobaczyć wszystkie wpisy.


A jak Tobie minął lipiec?